Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitchouguina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitchouguina. Pokaż wszystkie posty

23 listopada 2014

pitchouguina FW 2014

Nie wiem, czy to kwestia wieku (ekhm), czy raczej jesienna atmosfera, ale ostatnio coraz więcej miejsca na blogu to wspomnienia i powroty. Jedną z pierwszych poznanych przeze mnie projektantek była Anna Pitchouguina. Nieliczni pamiętają jeszcze pierwszą wersję Cloudmine, gdzie w towarzystwie ubrań vintage, gościła właśnie Ania. Naprawdę cieszy pisanie o marce, którą zna się od jej pierwszych kroków, jeszcze na polskim rynku. Teraz Pitchouguina podbija inne państwa prosto z Londynu. I chociaż u niej króluje już wiosna 2015, przyszedł czas na kilka słów o wyjątkowo przyjemnej jesieni.
To właśnie zimowe kolekcje pitchouguiny lubię najbardziej. Romantyczne koronki i ciepłe wełny łagodzą trochę smutek po odejściu lata. Wyszywane motywy florystyczne z powodzeniem zastąpią biżuterię, półprzezroczyste materiały - dziewczęce marzenia o bajkowej kreacji. Bo w kolekcjach pitchouguiny jest coś pełnego refleksji - może nad minionymi chwilami, beztroskim dzieciństwem, a może to emigracyjna tęsknota? Piękne, ale trochę naiwne nadruki, koronki, transparentności... To ubrania współczesnej romantyczki. Takiej, która nie spaceruje po lesie, a raczej przemierza Londyn metrem - ciężkie buty, duży kaptur i kurtka typu bomber ochronią ją przed deszczową, angielską aurą. Mimo tego, że ubrania nawet wyjęte zupełnie z lookbookowych ram (tutaj) nie tracą swojego romantyczno-nostalgicznego charakteru, są bardzo współczesne. Mocne kolory (limonkowy żółty, intensywny pomarańczowy, butelkowa zieleń) czuwają nad tym, żeby całość była bardziej nowoczesna. W końcu nadmiar romantyzmu może wyglądać teatralnie. Tu - wygląda po prostu bajkowo. A jednocześnie jest i do oglądania, i do noszenia.
pitchouguina - www | fb | instagram 

Zdjęcia - Simone Lezzi / Antonio Putini, włosy - Michał Bielecki, makijaż - Aneta Kostrzewa, modelka - Daria | Wonder Models

26 sierpnia 2013

Pitchouguina FW 2013

Anna Pitchouguina to jedna z tych projektantek, które wiedzą czego chcą i nie tracą czasu - na bieżąco pracują nad kolejnymi projektami. A na dodatek potrafią wykreować markę, która ma rozpoznawalny styl i tak charakterystyczną atmosferę wokół siebie, że nie da się jej pomylić z żadną inną firmą. Od pierwszego wpisu o Ani minęło trochę czasu, ale jej projekty cały czas przywodzą mi na myśl... spokój i szczęście.
Pitchouguina wydaje się w swojej pracy tak szczera i autentyczna, że dla mnie samo patrzenie na jej ubrania to przyjemność. Mięsiste tkaniny i futrzane wstawki wyglądają bardzo zimowo i chociaż pojawiają się też nadruki w kwiaty oraz zwiewne dodatki, całość jest osadzona w klimacie grubych skarpet, ciepłych koców i kubka z gorącą herbatą. Chociaż pojawia się tutaj wiele prostych rozwiązań, to jest w nich coś charakterystycznego, łatwego o zapamiętania. A jednocześnie każde z ubrań wykonane jest tak, że można od razu w nie wskoczyć, wyjść z domu i włóczyć bez celu po mieście. To taki uroczy, współczesny romantyczny duch zamknięty w pięknych formach. Jesień z Anią Pitchouguiną zapowiada się naprawdę pięknie.
Wszystkie zdjęcia - materiały prasowe pitchouguina. Zapraszam na stronę oraz fanpage projektantki.

1 sierpnia 2012

jesienne przygotowania

Ostatnio rozmawiałam z Agą o trendach na przyszły sezon. Co urzeka nas w kolekcjach na jesień i zimę tak bardzo, że chcemy mieć to we własnych szafach? Zaczęłam myśleć o przygotowaniu swojej garderoby i o tym, w co chciałabym ją uzupełnić. Przy okazji stwierdziłam, że gdyby nie łódzki FW, to najprawdopodobniej nie znałabym jeszcze zbyt wielu polskich kolekcji na jesień/zimę (ale to temat na oddzielny wpis). Kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia, musiałam zapisać to, na czym zależy mi najbardziej - inaczej zgubiłabym się gdzieś w połowie poszukiwań. Dlatego poniżej prezentuję te rzeczy z kolekcji polskich projektantów, które wpisuję na swoją listę życzeń (mniej lub bardziej realnych do spełnienia) - może ktoś skorzysta z podpowiedzi! A Wy - macie już w planach jesienne zakupy?

Ciepłego i ładnego (cechy muszą występować razem) płaszcza szukam już od kilku lat. Co prawda w mojej szafie są już trzy, ale żaden z nich nie zapewnia mi wystarczającej ochrony przed zimnem. Mam nadzieję, że jeden z tych, które wpadły mi w oko, w końcu połączy praktyczne z pięknym. Niestety, w przypadku płaszcza konieczne są przymiarki! Podoba mi się wersja Piotra Drzała (2) - nasycony kolor w połączeniu z luźnym, trochę męskim stylem wygląda świetnie. Ale na liście pierwsze miejsce zajmuje ten od Michała Szulca (3), który "siedzi" w mojej głowie, odkąd zobaczyłam go w Łodzi. Fanki (w mojej osobie także) zyskała również wersja z cekinami (1).


A jeśli już o błysku mowa - długo opierałam się cekinom, ale chyba w tym sezonie się to zmieni. Bo projektanci udowodnili, że może wyglądać naprawdę elegancko, ale i... codziennie. W wersji "dół" moim hitem są dwie spódnice Mariusza Brzezińskiego (1,2) z kolekcji "Hiroshima". Nie mogę się doczekać, kiedy trafią do regularnej sprzedaży, bo podoba mi się, jak młody projektant zestawił je z lekkim materiałem, przełamując ciężar całości. A jeśli nie one, to znów Szulc (3) - w wersji "na górę". Do spódnicy, do dżinsów, do wszystkiego. Chyba nigdy nie wyczekiwałam jesieni tak bardzo!


Wiem, że przyznawałam się już na łamach bloga do tego, że ciągle jest mi zimno (szczególnie zimą, co w zasadzie, jest chyba całkiem normalne). Najchętniej połączyłabym wszystko - futrzane rękawki od Wioli Wołczyńskiej (2), gruby kołnierz projektu Natalii Grott-Mess z Grome Design (1) i zachwycające wszystkich "futerko" z Tatuum, o którym wspominałam wcześniej (mam w nim nawet zdjęcie, ale brak mi wystarczająco ekshibicjonistycznych zapędów, żeby je opublikować). Ciekawe kołnierze prezentowało też MMC (3), ale mam wrażenie, że kwestia zakupów u tej marki owiana jest tajemnicą.


Uwielbiam sukienki i uważam, że nadają się nie tylko na każdą porę roku, ale także dnia i nocy. Nie uznaję twierdzenia "taką już masz" i "nie możesz kupić piątej czarnej kiecki". Przecież nadają się na tyle okazji...a polscy projektanci wyjątkowo je polubili, więc pokus jest naprawdę sporo. Stąd też różnorodność w moich wyborach - wersja "na bogato", ręcznie malowana, od Jarosława Ewerta (1) najbardziej przyciąga wzrok. Podoba mi się też romantyczna lekkość w wydaniu Pitchouguiny (2) (na wiosnę do gołych nóg, zimą - do grubych rajstop). Moim marzeniem jest bardzo prosta i wyjątkowo zimowa wersja od Ani Kuczyńskiej (3)... Czyżby kusiła dlatego, że jest najmniej dostępna?


Gruby, ciepły sweter to kolejna rzecz, której szukam od kilku lat... bez rezultatu. Sztuczne zamienniki z sieciówek nie zdały egzaminu. W tym roku - w końcu! - zamierzam postawić na coś od polskich twórców. Najlepiej, gdyby sweter był luźny, trochę w męskim stylu. Ideałem jest szarak od Bohoboco (3), domyślając się jednak jego ceny, upatrzyłam dwa inne, które zdają się być bardziej przystępne. Ciepły golf to propozycja Piotra Drzała (1), karmelowy "luzak" pochodzi z kolekcji Nenukko (2). Najchętniej przygarnęłabym obydwa!

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Marka Makowskiego. Wyjątek - fot. z pokazu Ani Kuczyńskiej (J. Pleśniarski), materiały prasowe. Kolaże - w pocie czoła (i pierwszy raz w życiu!) zrobiłam sama!

27 maja 2011

Showroomy - Fashion Philosophy Fashion Week Poland V 2011

Łódzki FW to nie tylko pokazy. W tej "polskiej stolicy mody" znajdziemy szereg wydarzeń towarzyszących, z modą mniej lub bardziej związanych. Pisałam już, że wyjątkowo pozytywnie będę wspominać showroomy. W 4 edycji Fashion Philosophy Fashion Week Poland brało udział ponad 60 projektantów. Było kilku znanych i kilku mniej znanych, twórcy torebek, biżuterii, butów i innych dodatków. Wybór był naprawdę ogromny! Miałam ochotę spędzić przynajmniej kilka(dziesiąt) minut przy większości stoisk, ale poniżej przedstawię kilka wybranych.

Po prostu nie da się im oprzeć. Byłam bliska ucieczce z jednym takim egzemplarzem ;)


O Katarzynie Ostapowicz pisałam całkiem niedawno, zauroczona jej korkowymi torebkami. W Łodzi miałam okazję poznać projektantkę osobiście i podejrzeć kilka nowych egzemplarzy jej wytworów. Całkowicie zakochałam się w "tornistrze", wykończonym skórą w pięknych kolorach (koralowa - ideał!). Jeden z egzemplarzy musi być mój!

Kolekcja AW 2011/2012

Kolejnym stoiskiem, przy którym zatrzymałam się na dłużej, był showroom Aleksandry Kawałko. O Oli także można było przeczytać na Efektach Ubocznych, ale w Łodzi pokazała inną kolekcję niż ta wspomniana przeze mnie wcześniej. Ubrania na sezon AW 2011/2012 zostały wyróżnione - Ola prezentowała kolekcję na Oskarach Fashion i została laureatką tego konkursu! Widząc jej ubrania na żywo muszę przyznać, że zasługuje na nagrodę. Coś jeszcze? Ola zdradziła mi, że pracuje nad nową kolekcją, w której... pojawi się więcej koloru. Czekam!

Te ubrania naprawdę wzbudzają we mnie dobry humor - nawet patrząc na zdjęcia się uśmiecham

Jeśli już wspominam tych, o których na łamach EU już było... Pitchouguina jak zwykle zachwyciła mnie różnorodnością tkanin i krojów. Nie mogłam się napatrzeć! Dla tych, którzy nie widzieli polecam jej najnowszy lookbook. A jeśli już chwalę się tym, że ubrania widziałam i dotykałam a z samą Anią nawet rozmawiałam... spójrzcie, jaki piękny prezent dostałam :)

Bielizna - Rilla, torebki - Klaudia Rozwadowska
Dla tych, którzy dbają także o to, co noszą pod codziennymi ubraniami, polecam Rilke - jej bielizna jest po prostu piękna. Jestem pewna, że nie pogardziłaby nią nawet Blair Waldorf ;) (klik,klik,klik). Piękne kolory i delikatne koronki to esencja kobiecości. O Rilli Pawlaczyk na pewno jeszcze tutaj wspomnę, a tymczasem zapraszam na jej stronę.

Ubrania Wioli Wołczyńskiej to pięknie wydana prostota. Projektantka prezentowała swoją kolekcję na tegorocznym OFF, więc nie będę zdradzać więcej szczegółów i moich uczuć odnośnie jej ciuchów. Dla niecierpliwych, którzy nie chcą czekać na moją relację - fanpage Wioli.
LinkAga Pou także prezentowała swoją kolekcję na FW - był to pierwszy pokaz, otwierający Aleję Projektantów. Na pewno każdy już te ubrania i dodatki zna... ale warto przyjrzeć im się nie na wybiegu. Trzeba przyznać, że niezależnie od miejsca - czarują.
Marka Kasia Stani była optymistycznym akcentem showroomów. Chyba z żadnego ze stoisk nie tryskała taka ilość barw! Słodkie torebki i ekstrawaganckie buty to tylko niektóre z propozycji Kasi. Czekam na start jej strony internetowej, żeby zapoznać się z większą ilością jej projektów.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Marka Makowskiego. Zapraszam do jego portfolio i przypominam, że fotografii nie można wykorzystywać bez zgody autora!

11 lutego 2011

recepta na optymizm

Jedyne na świecie projekty, które przywodzą mi na myśl bycie szczęśliwym człowiekiem. Może to brzmieć śmiesznie (nawet dla mnie tak brzmi, chociaż sama to wymyśliłam i cały czas tak uważam!), ale w takich ciuchach wszystko musi iść po naszej myśli! Recepta na optymizm - projekty Anny Pitchouguiny.
Na pewno już o niej czytaliście, zapewne nie raz przeglądając jakiś magazyn o modzie, natknęliście się na zdjęcia jej projektów. To nic trudnego, bo lista osiągnięć rośnie i przypuszczam, że z zapałem i kreatywnością Pitchouguiny, będzie rosła nadal. Absolwentka warszawskiej MSKPU i studentka łódzkiej ASP może się już pochwalić między innymi udziałem w Łódzkim Tygodniu Mody, stażem u Derek'a Lam'a oraz licznymi publikacjami (wśród tytułów, gdzie pojawiły się jej prace warto wymienić Elle, Glamour, K MAG oraz Take Me).


Ubrania opowiadają historie, są pełne emocji, mam wrażenie, że "żyją", układając się w piękne formy na modelce. Na stronie możemy przeczytać między innymi, że "od samego początku celem było stworzenie ubrań, w których będzie biło serce, które nawiążą kontakt ze swoim właścicielem (...) poprzez stworzenie atmosfery, uczuć, ciekawości" - zamysł zdecydowanie się spełnił!


Łączy przeciwieństwa. Sukienki są dziewczęce, zwiewne i jednocześnie szalenie kobiece. Są przemyślane i dopracowane, ale w żadnym wypadku nie sztywne. Chociaż dominują ciemne, intensywne barwy - w ogóle nie smutne. Dodatkowo godne podziwu skupienie na detalu, który dostrzega się dopiero po chwili. Te projekty są perfekcyjne, przemyślane, ale mają w sobie coś spontanicznego. I jestem pewna, że dodają optymizmu. Od samego patrzenia na nie czuję się lepiej!



Nie mam zamiaru pisać więcej, choć mogłabym wiele, bo każdy element z jej kolekcji jest dla mnie szalenie inspirujący. Te projekty trzeba zobaczyć - po prostu. W tym celu zapraszam na oficjalną stronę www oraz na FaceBooka.


Wszystkie informacje oraz zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony internetowej projektantki. Zakupić można je między innymi w sklepie Cloudmine oraz DecoBazaar.