Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty

18 stycznia 2016

A man of few words

Wszystko już było - tym banałem można zacząć praktycznie każdy z tekstów o modzie, kolejnych projektach i pomysłach. W końcu koszulka zawsze ma dwa rękawy (chociaż Ola Waś z Wearso udowodniła, że to nie takie oczywiste), pierścionek musi pasować na palec, buty - nadawać się do chodzenia (przynajmniej w teorii). I tak w natłoku torebk z frędzlami, hermesopodobnych kuferków i kopertówek z kontrastującym zamkiem trafiam na markę A man of few words, której projekty cechuje niesamowita prostota (to wszystko już kiedyś było?!) i… jeszcze większa siła.


Najpierw moją uwagę zwróciły kolory: musztardowo-żółta skóra przyciągała wzrok równie mocno, co głęboki granat i wiśniowa czerwień. Dalej - forma. Pozornie to modele, które dobrze znamy: ponadczasowa teczki, duży plecak. Mają w sobie miłą "sztywność" szkolno-biurowego uniformu. Prostokątne wycięcia (idealne na przełożenie dłoni) zachęcają do zrezygnowania z dodatkowego paska, kusi ich charakterystyczna, geometryczna sylwetka pozbawiona miękkich linii. Prostym (a jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że szalenie wyjątkowym) torbom towarzyszą minimalistyczne portfele (skromne przeszycia pilnują trzech kieszonek i miejsca na kartę kredytową), "i-pokrowce" oraz idealne, granatowo-karmelowe rękawiczki (dlaczego tylko męskie?!). Wszystkie projekty powstają w Polsce, u lokalnych rzemieślników. Mimo niewielkiej liczby modeli przyznaję - rzadko trafiam na marki tak przemyślane. Nie mogę tego wpisu zamknąć słowami innymi, niż te znalezione u źródła: "few words, but with a lot of sense".



A man of few words - www | fb | ig

Zdjęcia - materiały prasowe

15 stycznia 2016

ALE - Air

O biżuterii pisze się wyjątkowo trudno: jak ująć tę subtelną, srebrno-złotą delikatność tak, by oddać jej charakter? Pozornie to w ubraniach dzieje się więcej: różnią je materiały, fasony, detale, dodatki. A jednak to właśnie biżuteria potrafi całkowicie odmienić charakter stylizacji. Przywiązuję się do niej najbardziej - bez ukochanej bransoletki i pierścionka nie wychodzę z domu. Myślę, że równie mocnym uczuciem obdarzyłabym projekty z najnowszej kolekcji ALE.


W "Air" Aleksandra Przybysz - projektantka ALE - nawiązuje do architektury, na szczęście udaje jej się uniknąć przesadnie dosłownych interpretacji. Zamiast tego pojawiają się lekkie, ażurowe formy, przypominające tylko te, które można odnaleźć w miejskim gąszczu. Biżuteria ALE jest pozornie bardzo prosta: stalowe i srebrne modele nie posiadają dodatkowych zdobień, dekoracji. A jednak projekty Aleksandry Przybysz są idealnie dopracowane, nie ma tu miejsca ani na przypadek, ani na pomyłkę. Wszystkie elementy powstają w poznańskiej pracowni przy ulicy Fredry (naprawdę warto zajrzeć chociaż na patio pięknej kamienicy, w której mieści się showroom projektantki). W "Air" znajdziemy zarówno większe i bardziej odważne modele, jak i prostsze elementy, które z powodzeniem mogą stać się naszym ulubionym, codziennym dodatkiem. 




ALE - www | fb | ig

Zdjęcia - Monika Piecha-Ziółkowska, stylizacja - Joanna Kuchta/Modelove, makijaż - Agnieszka Nowak/Makijażownia, modelka - Karolina Hennig

27 czerwca 2015

Roboty Ręczne SS 2015 Heartmade Crochet

Mogłoby się wydawać, że lato i swetry nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Chociaż pogoda lubi robić nam niespodzianki i zdarza się, że kwietniowa aura deszczowo-słonecznych romansów przeciąga się aż do lipca, to wełniane ubrania i akcesoria nie są raczej tym, po co sięgamy najczęściej. A może to błąd i warto przełamać zimowy stereotyp? Roboty Ręczne mogą w tym pomóc.

Swetry Robotów Ręcznych można kupić przez cały rok, a marka ewoluuje raczej w stronę dobrze wydanej klasyki niż chwilowych trendów. Mimo tego, Marcie Iwaninie-Kochańskiej (z ogromną pomocą wszystkich dziergających dla RR pań oraz - nie umniejszając - drobnym wkładem Myszona) co sezon udaje się zaproponować nowości, które po prostu chce się nosić. Tym razem zamiast wieczoru w domu spędzamy dzień na plaży. Jest gorąco - i to nie tylko od słońca. Chociaż w miękkich swetrach założonych na gołe ciało zawsze jest sporo zmysłowości, to teraz ustępuje ona prawdziwemu seksapilowi. Numerem jeden stały się… kostiumy kąpielowe, czy raczej - jak wspomniała w jednej z naszych rozmów Marta - zapominane już trochę „opalacze”. Kuse staniki, skąpe majtki i głęboko wycięte body nie są tak wyzywające jak seksowna koronka, ale nie da się ukryć, że przyciągają wzrok bardziej niż niejeden model bikini. Na plażę czy pod prześwitującą sukienkę? Wybór należy do nas - Marta zapewnia jednak, że stroje można moczyć, bo dzięki wykorzystanej mieszance włókien nie grozi nam wspomnienie niczym z plaży w Chałupach. Dla tych, którzy wolą jednak nie ryzykować: wystarczy położyć się na leżaku, założyć kapelusz, poprosić o kieliszek Kir Royal i po prostu… pięknie wyglądać. Może bez trochę zbyt ekstrawaganckich ozdób na stopy (dajmy im odpocząć po szalonej nocy w szpilkach), ale zdecydowanie w bikini RR. Tak właśnie mógłby wyglądać mój urlop!






Roboty Ręczne - www | fb | ig

Zdjęcia - Łukasz Dziewic, modelka - Michalina Glen/Model+, makijaż i włosy - Magdalena Chmielewska

16 stycznia 2015

Zofia Chylak - akcesoria

W pogoni za trendami, nowymi kolekcjami, supermodnymi gadżetami, gubimy gdzieś przyjemność. Z ręką na sercu - czy naprawdę szalony pęd w tłumie gromadzących się przy wieszakach osób, kolejki do sieciówkowej przymierzalni, kolejne targi w ruchliwym centrum handlowym - są przyjemne? Z ulgą myślę o markach, które wracają do rzemieślniczych tradycji. Bo wraz z nimi wraca również inny wymiar zakupów. U kogo? Na przykład u Zofii Chylak.
Spokój. Mam wrażenie, że właśnie on dominuje nie tylko w każdym projekcie Zofii, ale także w estetyce marki. Wpisuje się w nią oczywiście także sklep internetowy - nie krzyczy bannerami, nie wymusza decyzji. Stanowi subtelne tło dla naszych wyborów. A w samym sklepie już nie ubrania (w końcu projekty Zofii powstają na miarę - a na szczęście internet nigdy nie zastąpi osobistego spotkania), a torby. Przyjemność daje samo patrzenie - klasyczne kształty, piękne faktury, subtelne ozdoby. Podobnie jak ubrania jej projektu, dodatki będą służyć latami. Materiały (skóry, okucia) pochodzą z Włoch, w Polsce zyskują idealne formy pełne kieszonek, kieszeni i schowków. Oczywiście - w limitowanych ilościach i z indywidualnym numerem. Wysokie ceny powinny motywować do przemyślanych zakupów, które oszczędzą wyrzutów sumienia i worków pełnych przypadkowych rzeczy, upychanych za szafą. Taką torbę można (trzeba!) przecież z dumą nosić na ramieniu. Chciałabym, żeby takie zakupy stały się inwestycją - nie tylko tu i teraz. Złoto, diamenty, dzieła sztuki... Być może kiedyś do tej listy będzie można dopisać "vintage Zofia Chylak".

Zofia Chylak - www | fb | ig