Wierzę w siłę słów. I to całkiem mocno, co zapewne należy do jednego z ważniejszych powodów założenia bloga. Piękne są pozytywne przekazy, zamknięte w literach, które za sprawą jakichś tajemniczych mocy, potrafią zmieniać naszą rzeczywistość. Sama nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza, w którym zapisuję wszystkie notatki - to, co przeniosę na papier, wydaje się bardziej możliwe do zrealizowania. Taką siłę sprawczą, okraszoną dawką miłości (autorek - i do tego projektu, i do uszczęśliwiania ludzi) oraz pozytywnego nastawienia, mają bransoletki
US. Większość z Was na pewno już na nie trafiła, bo o tych stalowych cudownościach mówiono nawet w Dzień Dobry TVN, ale wiem, że nie może tu zabraknąć kilku słów na ich temat.
 |
| Mój prywatny US... |
 |
| ... i moje prywatne przesłanie od US :) |
Idea US jest prosta (chciałoby się powiedzieć - jak kawałek stali). Litery, słowa i (od niedawna) znaki, zamknięte w formie skromnej bransoletki. Do noszenia na nadgarstku na co dzień, by pamiętać o ważnych rzeczach, osobach i ideach. Dziewczyny namawiają, by towarzyszące słowa budziły pozytywne emocje. A te dla każdego znaczą coś innego, stąd ogromna różnorodność - są słowa-klucze (jak faith), ukochane miasta (Warszawa), mogą być też życzenia (love me), a nawet motto (less is more). Myślę, że ograniczenie w wyborze słowa jest jedno... musi być Wasze, szczere i bliskie. Wybierać można spośród tych, które wyszły spod rąk zdolnej Agaty Bieleń, najlepiej na Mokotowskiej 7 w Warszawie (gdzie swoją pracownię ma "ojciec" projektu - Monika Zygmunt, właścicielka Hi End). Można też zamawiać własne słowa i tak, jak ja (czy raczej ktoś - w prezencie dla mnie) dać się ponieść fantazji. Llama wyjątkowo polubiła się z moim nadgarstkiem, ale ja i tak liczę, że ten uroczy zwierz znajdzie kiedyś dom... w moim ogrodzie. W końcu zapisane marzenie na pewno się spełni!



Ostatnie trzy zdjęcia - US. Zapraszam na stronę i fanpage projektu US.