Lubię, gdy marki zaskakują. Koncepcją, realizacją, wykonaniem. Na nowości coraz trudniej trafić szczególnie wśród akcesoriów. Torby, biżuteria, buty - mam już swoich "pewniaków" i naprawdę rzadko nadarza się okazja, by napisać o nowym projekcie. Ale o Melancholii po prostu nie można zapomnieć.
Trochę niepokojąca, surowa, powiedziałabym nawet - trudna. Nie każda marka odwołuje się do filozofii, nie każdemu też taka "moda myśląca" będzie odpowiadać. Nie da się ukryć, że te pozornie proste formy są jednak czymś nowym i zostają w pamięci. Duże, złote pierścionki, ciężkie naszyjniki, grube wisiory. Surowe, geometryczne kształty i wykorzystane materiały (na przykład przypominający marmur howlit) wpisują się w biżuteryjne tendencje. Ale Melancholia nie kończy na byciu "ładną" (czy raczej - intrygującą). Sygnet z napisem niesie panteistyczne przesłanie ("wszystko jest jednym"), to, co początkowo wzięłam za niewinne kółeczko, to uroboros - odradzający się wąż, symbol nieskończoności. Na tych, którzy lubią w modzie coś więcej niż ładny wygląd, symbolika zrobi spore wrażenie. Dla reszty - to ciekawe, estetyczne doznanie. Dawno nie widziałam projektu tak dopracowanego i przemyślanego. I właśnie to, że jest w nim tak dużo myślenia, podoba mi się najbardziej.
Zdjęcie lookbookowe - Adrian Lach, światło - Paweł Derkacz, stylizacja - Paweł Kędzierski, modelka - Alicja Frączek, wizaż - Dominika Hamziuk, fryzjer - Dariusz Wójcik; zdjęcia produktów - Barbara Kubska



