Żebym pisała na tym blogu o projekcie, który (przynajmniej na razie) opiera się wyłącznie na koszulkach, muszę być pewna, że jest naprawdę udany. Tym razem, chociaż nie miałam jeszcze przyjemności oglądać efektów na żywo, jestem zauroczona. Od zawsze miałam słabość do ręcznej roboty i przemyślanych działań, stąd nie miałam wątpliwości, że o marce Karol Lewczuk warto napisać kilka słów.
Koszulki autorstwa Karola to w pewnym sensie małe dzieła sztuki. Każdy z nich tworzony jest w pojedynczym egzemplarzu, wyróżniają się pięknymi wzorami, uzyskanymi przez ręczne farbowanie. Autor obiecuje dobrą jakość i farby, i bawełny, a przynajmniej na zdjęciach nic nie wzbudziło moich wątpliwości. Cały pomysł na markę brzmi prosto, ale to właśnie w tej prostocie drzemie siła - w efekcie powstały ubrania trochę nonszalanckie, mocno codzienne, no i przede wszystkim - oryginalne. Możemy być pewni, że nikt nie będzie miał drugiego egzemplarza. A sama koszulka jest w końcu podstawą (prawie) każdej szafy - sama widzę ją ze spódnicą i dopasowaną marynarką. Najbardziej podoba mi się w niej powrót do rękodzieła - troska o jakość, dopracowanie, unikatowość. A sam projekt jest uniwersalny i ponadczasowy, jak na koszulkę przystało. Dla mnie właśnie te cechy decydują o tym, że posiadanie danej rzeczy odbieram jako luksus. I na taki polski luksus bardzo chętnie się zgodzę. Dodatkowo dokładam bardzo przyjemną sesję wizerunkową w obiektywnie Daniela Jaroszka. Super!
Wszystkie zdjęcia - Daniel Jaroszek, modelka - Małgorzata Szustak, model - Maciej Świdnicki. Zapraszam na fanpage projektanta.
Wszystkie zdjęcia - Daniel Jaroszek, modelka - Małgorzata Szustak, model - Maciej Świdnicki. Zapraszam na fanpage projektanta.




