Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty

24 marca 2014

Przemyślenia #3 - jak współpracować z blogerami?

Niechlubnych historii o współpracy z blogerami przybywa szybciej niż nowych blogów. W podobnym tempie zbierają się anegdotki o projektantach, którzy wysyłają wiadomości z pogróżkami, kiedy na blogu pojawi się negatywny wpis. Nie oszukujmy się - w każdej branży można trafić na kogoś, kto nie lubi się ani z kulturą osobistą, ani z biznesową etykietą. Bardziej martwi mnie to, jak taki wizerunek wpływa na dalszą współpracę projektantów i blogerów... Po pozytywnym odbiorze dwóch poprzednich postów (1,2), skierowanych do projektantów, zebrałam 10 rzeczy, o których warto pamiętać przy nawiązywaniu współpracy z blogerami. Proste? Powiedziałabym nawet, że banalne. Niestety, doświadczenie podpowiada, że właśnie o tym najczęściej zapomina się pod wpływem emocji i pośpiechu. I nie chodzi mi tylko o komercyjne wykorzystanie blogów (które nie do końca popieram), ale także o najprostszą wymianę wiadomości. Przyda się też w kontaktach z przedstawicielami innych mediów!

1. Wysyłaj spójny komunikat
...szczególnie wtedy, gdy nie pracujesz sam. Jeśli umawiasz się na jakąś publikację, spotkanie, albo po prostu wysyłasz wiadomość, upewnij się, że twój partner/twoja partnerka (oraz marketingowiec, PR-owiec i inni) nie ma na ten temat innego zdania. Zdarza się, że ktoś proponuje jedno... by za dwa dni druga osoba zaproponowała coś innego. Jedna osoba zgadza się na publikacje, inna się przed nią wzbrania. Ktoś dziękuje, ktoś inny karci. Od konfliktów uchroni dobry podział obowiązków, a ewentualne wątpliwości należy wyjaśniać na osobności z "drugą połówką", a nie w korespondencji z blogerem. To, w jaki sposób utrzymuje się kontakt z mediami (i jednocześnie potencjalnymi klientami) również wpływa na wizerunek marki!

2. Informuj, pamiętaj, przypominaj
Dobrze przygotowane informacje prasowe razem ze zdjęciami powinny grzecznie czekać na właściwy moment. Zamiast w pośpiechu sklejać fotografie (na przykład o trzeciej w nocy), wystarczy jedno kliknięcie - "wyślij" i gotowe. Jestem zachwycona za każdym razem, kiedy trafiam na zakładkę "dla prasy" na stronie i  lubię, gdy wraz z nadejściem nowego sezonu, w mojej skrzynce pojawia się odpowiednia wiadomość od projektanta. Warto zastanowić się nad tym, co warte jest komunikowania (nowa kolekcja, otwarcie butiku, współpraca z ilustratorem?), a w zarządzaniu takimi informacjami pomoże dobrze skonstruowana baza danych.

3. Prowadź dialog
Każdy bloger przyzna, że prawdziwy dialog (nie: "hejtowanie", słodzenie, agresywne zaczepki i inne pokręcone czynności, które w cywilizowanym świecie nie powinny mieć miejsca!) jest naprawdę wartościowy. Akt komunikacji to nie ślepe wysyłanie wiadomości. Jeśli pojawiają się pytania, warto na nie odpowiedzieć. Informacja o nowej kolekcji z prośbą o opinię? Pojawia się wpis albo e-mail zwrotny i... często nastaje wieczna cisza. Fajnie, gdy projektant pokusi się o kilka słów odpowiedzi - poprawi błędy, wyjaśni pewne kwestie, albo po prostu da znać, że zapoznał się z uwagami, o które sam prosił. Gdybym miała wymienić najważniejszą czynność w budowaniu relacji, bez mrugnięcia okiem wymieniłabym dialog. Z obustronną korzyścią.

4. Nie kłam
Czy Wasze Mamy też powtarzały, że "kłamstwo ma krótkie nogi"? Mam nadzieję, że tak, bo warto o tym pamiętać. W dłuższej perspektywie kłamanie nikomu nie wychodzi na dobre. Każda branża ma swoją specyfikę, ale łączy je jedno - wszyscy się znają. Nie trzeba bawić się w śledztwa i spiski, wszystko i tak prędzej czy później do nas dotrze. Zarówno "czytam twojego bloga codziennie" (a jestem tu pierwszy raz), jak i "to 100% jedwabiu" (poliester) są tak samo groźne.

5. Nie obrażaj
Jeśli akurat tym razem to nie "nasz ulubiony blogasek" (a przypadkiem w liście adresatów jest pięć e-maili - patrz punkt 4), to warto go obrazić. Przynajmniej takiego zdania jest wiele (!) przedstawicieli projektantów (albo i twórców we własnej osobie). Wyzwiska, groźby i o wiele za dużo niemiłych słów, to (niestety) norma. Negatywny komentarz, odmowa publikacji? Najpierw długi spacer, a potem odpisywanie. Z każdej krytyki można wynieść coś konstruktywnego.

6. ...i nie obrażaj się
Wychodzę z założenia, że tylko pozytywne zachowania prowadzą do przyjemnych skutków. Co może dać obrażanie? Zły wizerunek (i złą opinię), utratę publikacji, potencjalnego klienta. Niesmak. Czy ktoś naprawdę chce być tak kojarzony? Lepiej uprzejmie podziękować lub nie zgodzić się z czymś, zamiast, ujmę to obrazowo, "strzelać focha". Plotki szybko się rozchodzą, a wierzcie mi, ale o sympatycznych ludziach pisze się o niebo lepiej, niż o... No właśnie.

8. (Za)poznaj
Blogerzy - ręka w górę, kto dostał kiedyś wiadomość do osoby o innej płci, imieniu, nazwisku, pseudonimie lub do bliżej niezidentyfikowanego "państwa"? Największą zaletą blogów jest ich subiektywność. To nie portale, magazyny, gazety. W przypadku blogów autor ma ogromne znaczenie i założę się, że wielu czytelników zagląda na konkretnego bloga nie ze względu na treść, ale właśnie autora (to chyba dobre miejsce na to, żeby pozdrowić wszystkich swoich znajomych!). Dlatego warto poświęcić mu trochę uwagi - większość stron ma zakładkę "o mnie". Wiecie, co z nią zrobić.

9. Bądź konkretny i pilnuj terminów
Oczywiście, można rozwodzić się nad jednym plisowaniem przez kilkanaście wiadomości, ale nie zawsze i nie wszędzie takie dyskusje są wskazane. Im więcej ważnych informacji zostanie przekazanych na samym początku, tym mniej pojawi się pytań, a nie oszukujmy się - w modzie często chodzi właśnie o czas. Kiedy komuś zależy na publikacji, chciałby mieć konkretne informacje tu i teraz. Czyli żadnego "wyślę zdjęcia w piątek" (i wysyłam w piątek, ale...za trzy tygodnie - odechciewa się pisać) i "no ta sukienka ma coś z bawełny... potem sprawdzę co dokładnie".

10. Pamiętaj: bloger...też człowiek
Każdemu zdarza się gorszy dzień - wtedy, kiedy traci cierpliwość, zapomina, przekręca informacje. Zamiast obrażać się i grozić prawnikiem, lepiej poprosić o sprostowanie, spróbować wyjaśnić sytuację. Negatywna reakcja zwykle nie przynosi pożądanych efektów. Nieważne co robimy i w jakiej sprawie do kogoś piszemy - bloger też jest po prostu człowiekiem. To samo tyczy się projektantów i właśnie dlatego wszystkim w tym szalonym związku przydaje się... trochę cierpliwości. Dla tych najbardziej zniecierpliwionych - specjalny cytat (klik). Do wydrukowania i powieszenia na ścianie!

31 lipca 2013

Inspiracje: polskie blogi

Mówi się, że blogowy szał powoli mija, blogerek wszyscy mają już dość, a w ich osobistych stronach nie ma w ogóle świeżości i kreatywności. Zgadzam się z tym, że liczba blogów może zniechęcać, ale to nie znaczy, że sieć pozbawiona jest perełek! Tak, jak wśród magazynów znajdziemy zarówno te zapełnione po brzegi reklamami, jak i wartościowe tytuły, po które sięgamy chętnie co miesiąc... tak i blogi potrafią pozytywnie zaskoczyć. Dlatego kontynuuję swoje wpisy o polskiej blogosferze (wcześniejsze części - 1,2) . Przedstawiam kolejną trójkę pięknych i świetnie ubranych kobiet!
Nazwa bloga - Aipmilo to anagram imienia Olimpia - pięknej dziewczyny z powyższych zdjęć. Jej styl jest bardzo swobodny, trochę Włóczykijowaty (to oczywiście komplement i skojarzenie z Styledigger oraz Kasią). Sportowe buty, ciemne kolory i zamiłowanie do pasków, w połączeniu z delikatną, dziewczęcą urodą, tworzą blog, na który miło się zagląda. Wisienka na torcie? Ubrania vintage i od polskich marek.
Impractical Diary wcale nie jest taki niepraktyczny - bo autorka sama przyznaje, że pomógł jej w zrozumieniu własnego stylu i łączeniu jednego elementu w kolejne zestawy. Właśnie to w tym blogu uwielbiam - kreatywność. Jedna rzecz to milion możliwości i to (a nie zakupy za kilka tysięcy) jest dla mnie inspirujące. Stylizacje w wydaniu kobiecym, chociaż raczej prostym (ale nie minimalistycznym) są naprawdę przyjemne dla oka. A przy okazji... pierwszy zestaw z kolażu wygląda jak wyjęty z lookbooka Valentino!
W polskiej blogosferze zdecydowanie brakuje mi kobiecości. Szpilki, spódnice, sukienki, biżuteria, podkreślona talia... Ciężko trafić na takie zestawy, kiedy wszędzie dominują sportowe sylwetki i czapki z daszkiem. Dlatego bloga Ubrana nie przebrana (swoją drogą - cóż za trafna nazwa!) traktuję wyjątkowo osobiście, bo jego autorka podsuwa mi do głowy koleje pomysły na własne zestawienia (dlaczego nigdy ni miałam spódnicy za kolana i tiulowej sukienki?). Dodatkowy plus bloga - jest zbiorem pomysłów na to, jak jedną rzecz można połączyć z inną... i używać wielokrotnie, zamiast sprzedawać w sieci z dopiskiem "założono do zdjęć".

14 stycznia 2013

1,2,3 inspire me... | bloggers 2

Nie wiem, jak często odwiedzacie różne blogi, ale przyznaję się, że ja praktycznie codziennie. Na mojej liście znajdują się głównie te, które zawierają więcej tekstu, niż zdjęć, ale zdarzają się wyjątki. Ich pierwszą polską część przestawiłam w sierpniu, ale przypomniałam sobie o serii przy okazji "Share Week" (o którego istnieniu dowiedziałam się u Alice Simply). Chciałabym podzielić się trzema kolejnymi inspirującymi blogami. Jest moda, są stylizacje... ale jest zupełnie inaczej, niż na większości stron tego typu, które po prostu mnie nudzą. Te wydają mi się wyjątkowo szczere i kreatywne - czyli właśnie takie, jaka powinna być cała blogosfera.

1. Chinchilla Love
Trafiłam na tego bloga przypadkowo i przez ponad pół godziny nie mogłam się od niego oderwać - nie żartuję! Jego autorka ma dopiero 15 lat,a przy tym cudowne wyczucie stylu i smykałkę do zdjęć (obu rzeczy jej zazdroszczę). Uwielbiam blogi, na których widzę zestawy odpowiednie do wieku i okazji, nieoszukane. Styl Misi to połączenie dziewczęcości z włóczykijowatością (podobną trochę do tej w wydaniu Styledigger), dużo swetrów i luźnych fasonów. Nie ma tu ślepego podążania za trendami. Jest za to niewymuszona elegancja i to chyba właśnie ona sprawia, że na zdjęcia Chinchilla Love można patrzeć bez końca! Blog powinien też skusić amatorów kuchni - co jakiś czas pojawiają się proste (i wyglądające na smakowite) przepisy. Bardzo udane połączenie!

Dobrawa najpierw ujęła mnie urodą - trafiłam na nią przez stronę o modelingu i nie mogłam wyjść z podziwu nad jej figurą i zdolnościami (spójrzcie, jak ona pozuje - ogień!). Potem trafiłam na jej bloga, gdzie zaczęłam podglądać zdjęcia stylizacji. To, że na modelkach wszystko wygląda rewelacyjnie, to żadna tajemnica, a Dobrawa jest potwierdzeniem tej reguły. W jej szafie znajdziemy dużo męskich elementów, ale łączy je tak, że wyglądają naprawdę dobrze. Warto tu zaglądać i dla zdjęć (brawa dla fotografa!), i dla ubrań. Oraz, co bardzo rzadko zdarza się na tego typu blogach, dla pięknych, szczerych i mądrych tekstów - tym razem doświadczeń młodej modelki.


Uzależniona od kaszmiru i biżuterii vintage - takimi słowami opisuje się Edyta. Ja dodam, że jej blog to masa rewelacyjnych zdjęć (i to nie tylko ubrań) oraz świetnych stylizacji. Dla mnie GCCF to mistrzyni łączenia różnych kolorów i faktur, bez zbędnego przepychu i efektu "choinkowatości" - nawet patrząc na jej najbardziej szalone połączenie wzorów, zawsze przychodzi mi do głowy ponadczasowa klasyka w kobiecym wydaniu! Rzeczy vintage, które swoją drogą, są prawdziwymi perełkami, łączy z sieciówkowymi nabytkami i ubraniami od projektantów. A robi to tak, że wygląda jak milion dolarów. Dolary są tutaj nieprzypadkowe, bo większość wpisów to relacje prosto z Nowego Jorku - teraz już chyba nie muszę zachęcać do odwiedzin bloga?
Wszystkie zdjęcia pochodzą z blogów dziewczyn.

28 sierpnia 2012

1,2,3 inspire me | bloggers

Kiedyś stworzyłam już wpis o inspirujących mnie zagranicznych blogerkach, ale chociażby ze względu na profil tego bloga, przyszedł czas na Polki. Listę tych, do których zaglądam codziennie znajdziecie po prawej stronie. Lubię ich blogi i cenię za to, że ich autorki są sobą. Patrząc na ich zestawy wierzę, że właśnie w nich spędziły swój dzień. Są ubrane - nigdy przebrane. Tym razem trochę stylu, który kojarzy mi się ze Skandynawią, ale jest w 100% "made in Poland". Te dziewczyny wiedzą, jak chcą wyglądać a przy tym inspirują. Mam nadzieję, że nie tylko mnie!

O ile dobrze pamiętam, bloga Dag podrzuciła mi Jaga. Był zachwyt - obu stron. Jej zestawy można rozpoznać nawet wtedy, kiedy nie widzi się samej autorki, ma charakterystyczny, spójny styl - stonowane barwy, luźne kroje, dużo wygody. W Polsce (ku mojej złości) często mówi się na to "nuda", za granicą (szczególnie we wspomnianej Skandynawii) zbiera się pochwały. Należę do tej drugiej grupy, bo wierzę, że mniej znaczy więcej.

Nieważne, czy ubiera luźne spodnie i koszulę, czy delikatną sukienkę, jest w niej coś nonszalanckiego i... prawdziwego. Siedemnastoletnia (!) Ola eksperymentuje, zmienia, bawi się. Jest tutaj dużo elementów vintage, luźnych fasonów, męskich rozwiązań, ale nie brakuje też kobiecych detali - przezroczystości, paska w talii, zwiewnej spódnicy. To właśnie jej blog przekonał mnie do dżinsowych zestawów... i kilku innych rzeczy.

Kasia Krupa
Moją imienniczkę lubię za wiele rzeczy - imię oczywiście jest na pierwszym miejscu ;), ale na drugim znajduje się jej skłonność do wybierania polskich projektantów. Ich ubrania i dodatki łączy i z sieciówkami, i z vintage. Gdyby Włóczykij był kobietą i mieszkał w mieście... pewnie właśnie tak by wyglądał. A na myśl o zobaczeniu ubrań projektantów "w akcji" jest mi wyjątkowo miło.

30 września 2011

1,2,3... inspire me | fashion bloggers

Chociaż jestem "modową patriotką" i wychwalam polskich projektantów, w dziale blogów trochę swoją polskość zdradzam. Ale jak tu przejść obojętnie wokół tylu zagranicznych perełek? Mam kilku swoich blogowych faworytów. Poniższe przejrzałam od początku, do końca i z niecierpliwością czekam na nowe zestawy. Jako dzisiejszą inspirację przedstawiam trzy (chociaż lista jest długa) z moich ostatnich "odkryć".

Connecting to fashion
Skandynawska prostota - chociaż w rzeczywistości nie zawsze mnie przekonuje (mam teraz okazję, by poprzyglądać się jej "na żywo"), na blogu Connecting to fashion jak najbardziej. Jego autorka, Sietske, sprytnie balansuje na granicy stylów - raz jest kobieco, kiedy indziej rockowo, w kolejnym zestawie dominuje sportowy charakter. Robi to z niesamowitą łatwością i chyba dlatego jej blog tak wciąga.

Emma's World

Francuzki potrafią się ubrać - każdy to wie. Idealnym przykładem jest blog ślicznej Emmy - Emma's World. Za każdym razem, gdy go odwiedzam, jestem pod wrażeniem jej zastawów. Prosto, skromnie, ale z klasą. Jest w nich coś dziewczęcego i kobiecego jeszcze, te dwie cechy subtelnie się przenikają. Niektórymi stylizacjami nie pogardziłaby nawet Leighton Meester na planie Gossip Girl!

Wilder than a teenager
Wilder than a teenager to blog, który prowadzi młodziutka Szwedka, Linnea Jacobson. Udowadnia, że skandynawska moda warta jest podglądania. Bez znaczenia staje się tutaj wiek - jej zestawy są przemyślane i dojrzałe. Widać, że Linea wie, jak chce wyglądać i z przymrużeniem oka traktuje trendy, bawiąc się i łącząc ubrania. Kocha modę a moda kocha ją. Do tego świetne zdjęcia (rzućcie okiem na jej fotograficzne porfolio!) i lekkie pióro. Bardzo lubię tu zaglądać.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z blogów wymienionych dziewcząt i zostały tutaj użyte za ich zgodą.