31 marca 2015

Joanna Startek SS 2015

Mody męskiej na tym blogu praktycznie nie ma. Po części wynika to z braku mojego zainteresowania tematem: przy takiej ilości zjawisk wokół, trudno poświęcać uwagę wszystkiemu. Mam również wrażenie, że trudniej mi dobierać w tym temacie słowa, dlatego jeśli robię wyjątek, to muszę być przekonana, że jest co pokazać. A jeśli chodzi o Joannę Startek - nie mam wątpliwości.
Projekty Joanny Startek miałam okazję oglądać osobiście - przy każdym spotkaniu potrafiły oczarować mnie jakością odszycia. Ale zachwycały nie tylko perfekcyjne szwy, co w końcu powinno być standardem. Dopracowane połączenie stylów na dobre zawraca w głowie: to połączenia trochę eleganckie, ale codzienne; chociaż wyraźnie czerpiące z tradycyjnego szycia na miarę - bardzo współczesne. Kolory i wzory miękko przechodzą od jednego do drugiego - zaskakująco dobrze patrzy się na limonkowe odcienie żółtego i klasyczne błękity. Te harmonijne połączenia uspokajają wzrok i myśli. Inspiracją projektantki były prace Filipa Dujardina, fotografa architektury. I może właśnie to architektoniczne podejście wprowadza do całości ład? Sama nie wiem, bo mimo tego, że na rzeczy patrzy się wyjątkowo dobrze, pisze się o nich znacznie trudniej. Cały czas rozprasza mnie jedna myśl: skrycie chciałabym, żeby Joanna Startek pomyślała o linii dla kobiet. Jednocześnie dobrze widzieć tak dopracowany przykład marki w obszarze trochę zapomnianej (zaniedbanej?) mody męskiej. Potencjał jest - i to światowy, mam nadzieję, że nadąży za nim (zapomniany bardziej niż moda męska) dział marketingu.



Joanna Startek - www | fb 

Zdjęcia - Monika Jelińska, model - Iwan Zalewski, makijaż - Katarzyna Sobura


15 marca 2015

RAW - PURE | SS 2015

Nigdy nie spodziewałabym się, że surowość może okazać się dla mnie pociągająca. Skandynawski chłód do tej pory podziwiałam raczej z dystansem niż wypiekami... Może w końcu do niego dojrzałam? A może po prostu w wydaniu RAW potrafi mnie do siebie przekonać.
Mimo surowości (narzuconej choćby przez nazwę marki), jest w tych projektach jakaś ulotna delikatność. Skromne formy bardziej niż chłód, przywodzą na myśl dobrze wydaną klasykę. Delikatne szarości, beż i biel nadają sylwetkom wiosennej lekkości. Nieco męskie koszule i proste sukienki (dla odmiany - z bardzo kobiecymi dekoltami) zachwycają skromnością, wzrok przyciągają marynarskie pasy. Wydaje się, że wszystko jest pełne harmonii i prostoty, a przecież ciągle coś mnie zaskakuje. W nowej kolekcji RAW bawi się kontrastami, ale tym razem na innym poziomie. Coś klasycznie męskiego otrzymuje wyjątkowo kobiece wcielenie, wełniany płaszcz nagle kojarzy się nie z jesiennym otulaczem, a z długim, wiosennym spacerem. Nawet przywodzące na myśl biurową elegancję spodnie, w połączeniu z lekkimi klapkami (sama jestem zaskoczona tym, że... naprawdę mi się podobają) zyskują zupełnie innego charakteru. Nie mam wątpliwości, że ten stylowy eklektyzm to nie przypadek, a dobry plan. Przemyślany od kołnierzyka koszuli, po pierścionek od Agaty Bieleń. RAW zaskakuje nie tylko nowościami, ale także poziomem, przechodząc od linii oryginalnych bluzek do pełnej kolekcji. Na takie zmiany patrzy się naprawdę miło. Nie tylko dzięki świetnej sesji zdjęciowej.




RAW - www | fb | ig

Zdjęcia - Daniel Jaroszek (asystent Adam Włóczkowski), modelka - Kaja Werbanowska, makijaż i fryzura - Dorota Kumosińska, stylizacja - Magda Murawska, scenografia - Wito Bałtuszys (asystent Ada Bonarski), biżuteria - Agata Bieleń

11 marca 2015

LeBRAND SS 2015

Zastanawiałam się ostatnio, czego tak naprawdę poszukuję w nowych kolekcjach. Przeklikując bez większego entuzjazmu kolejny, wiosenno-letni lookbook, traciłam nadzieję, że cokolwiek mnie zainteresuje. Z każdym zdjęciem odczuwałam coraz większy chaos i nadmiar... wszystkiego. Zrozumiałam, że nie chodzi mi ani o "miejski luz", ani o wyjątkową elegancję. Nie pociągają mnie skrajności; sekretem jest równowaga. Taka, którą odnalazłam w najnowszej kolekcji LeBRAND.
Od kilku minut próbuję napisać coś o tej kolekcji, ale do głowy bez przerwy przychodzi mi jedno słowo: siła. Mam wrażenie, że wiele ubrań zaprojektowano nie myśląc wcale o ich przyszłych właścicielach: w nietwarzowych kolorach, niezachęcających krojach i trudnych długościach. Zupełnie inaczej jest z kolekcją LeBRAND. Rzeczy mają w sobie siłę przekonywania (do zakupu!), bo... dodają. Szyku, elegancji i... mogłabym bez końca wymieniać dobre słowa. Mają w sobie dużo kobiecości w "książkowym" francuskim wydaniu - z dodatkiem nonszalancji, jakby idealny, dopracowany wizerunek był czymś równie oczywistym jak poranny spacer po bułki. Może to kwestia dojrzałości i odpowiedniej interpretacji tego, co z mody nigdy nie wychodzi? W kolekcji znalazło się sporo klasyki: świetnie skrojony garnitur, dopasowana marynarka, lekki płaszcz. Wszystko w stonowanych kolorach: czerni, bieli, szarościach. Pojawia się trochę niebieskości (to zdecydowanie "mój" kolor tego lata), barwa wina (marsala?). Do biura, na co dzień, na wieczór. Obiecujące są nie tylko kroje, ale i skład z metek: wełna, bawełna, jedwab, len. Przy takim podaniu, nie odstraszają nawet ceny. Trudno przejść obojętnie obok tak wyrafinowanej i (no właśnie!) - silnej kolekcji. Obok wysmuklających dekoltów, podkreślonej talii, prostych form. Jestem skłonna uwierzyć, że w zestawie z rzeczami, dostaje się także pewność siebie!




LeBRAND - www | fb | ig

Zdjęcia - Bartek Szmigulski, modelka - Karina Taranowicz/Rebel, stylizacje - Alicja Werniewicz, makijaż - Patrycja Dobrzeniecka, produkcja - Błażej Baar/highnoon.