Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SS 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SS 2011. Pokaż wszystkie posty

11 stycznia 2012

Teresa Helbig

Z Ukrainy, o której pisałam ostatnio, przenieśmy się w inny zakątek Europy. W Hiszpanii mieszka i tworzy Teresa Helbig, która swoją pierwszą kolekcję sukni wieczorowych zaprezentowała ponad 10 lat temu a obecnie opanowała (chyba) do perfekcji pret-a-porter. Nie zatraciła przy tym zamiłowania do dobrego krawiectwa i eksperymentów z materiałami.
W jej kolekcjach urzeka mnie spójność - zarówno między poszczególnymi sylwetkami, subtelnie przechodzącymi przez różne rodzaje tkanin i kolorów, jak i między sezonami. Kobiecość, która niektórym może wydać się zbyt banalna, dla mnie jest idealnie wysmakowana, dzięki czemu nie jest ani zbyt sztywna, ani zbyt banalna. W każdej z kolekcji znajduję coś dla siebie - jesienno-zimowa (2010-2011) stanęła pod znakiem bieli i czerni, letnia (2011) to karmelowe skóry, w trwającym właśnie sezonie podziwiam połączenie różnorodnych materiałów. Przyszłą wiosną pojawi się trochę dziewczęcych akcentów - kolory przypominające słodkie cukierki, koronki i kokardki. Gdybym miała postawić tylko na jedną sylwetkę, wybrałabym długą, zwiewną suknię z zaznaczoną talią - zakochałam się w pomyśle biżuteryjnej ozdoby tak bardzo, że mogłabym pokonać strach przed owadami...
Wszystkie fotografie pochodzą bezpośrednio od projektantki. Zapraszam na oficjalną stronę  (świetny filmik!) oraz na Facebookowy profil.

22 sierpnia 2011

Joanna Bielenica

Z projektami Joanny Bielenicy poznałam się dzięki jednemu z wpisów na blogu Mileny. Są kobiece, wyrafinowane, mają w sobie coś klasycznego i ponadczasowego, ale nie są nudne. To ubrania z kategorii "inwestycje" - z odpowiednimi dodatkami zabłysną i w nocy, i za dnia. Nie tylko teraz, także za 5 czy nawet 20 lat.
Kolekcja, którą podziwiam już od dłuższego czasu, to praca dyplomowa z warszawskiej MSKPU. Inspiracji projektantka poszukiwała w kobiecie i jej ciele, erotyce, subtelności. Widać tu skupienie na ruchu, proste formy nabierają wyrazu dzięki delikatnym, zwiewnym materiałom. W ubraniach autorstwa Joanny znajdziemy kreatywność - ciekawe połączenia tkanin i kroje, ale także wygodę. Projektantka podkreśla, że to, co robi, to dziedzina sztuki użytkowej, przeznaczona dla ludzi - komfort jest tu wyjątkowo istotny. Haute couture zostawmy więc na wybiegu!
Ubrania z metką "Joanna Bielenica" to przede wszystkim tkaniny naturalne, jedwab czy szyfon. Dzięki materiałom mają one różnorodną formę, zależną od ułożenia ciała i tak czułą na ruch. Nie dziwi mnie więc informacja o współpracy młodej projektantki z Sopockim Teatrem Tańca, przy spektaklu "Dali". Artystka wyznaje, że zakochała się w tańcu i ma nadzieję zaprojektować kiedyś autorską kolekcję z nim związaną. A jaka jest kobieta-inspiracja i potencjalna klientka Joanny? Wrażliwa na detal, ceniąca piękno i prostotę. Biorąc pod uwagę moje zauroczenie kolekcją - chyba wpisuję się na listę!
Obecnie Joanna pracuje nad kolekcją zimową. Na chłody i mrozy przewiduje trochę masywniejsze tkaniny, między innymi wełny. Wśród inspiracji odnajdziemy makramę, czyli sztuka wyplatania wzorów. Projektantka obiecuje nam dużo splotów i ciepłych swetrów. Mam nadzieję, że nie zabraknie im kobiecości i lekkości, tak widocznych w kolekcji dyplomowej!

Wszystkie zdjęcia i informacje pochodzą od samej projektantki. Można ją znaleźć na Facebooku, zapraszam też na jej stronę www. Ubrania z kolekcji SS2011 do nabycia w jednym z butików online. Pierwsze 3 zdjęcia są autorstwa Pawła Bartosika, kolejne to dzieło duetu Kamińska&Dulna.

15 lipca 2011

zima nie taka straszna - Kucharczyk AW 2011/2012

Zima kojarzy mi się ze wszystkim, co niekształtne, niewygodne i wcale niedające ciepła. Nie potrafię zliczyć prób, które podjęłam, w celu znalezienia grubszego swetra. Wszystko, co widzę w sklepach (i rzeczywiście to coś zimowego, dla prawdziwych ludzi, którzy marzną przy ujemnych temperaturach) jest mało kobiece. Aleksandra Kucharczyk, o której pisałam już wcześniej, też znała ten problem. I postanowiła to zmienić.
To ubrania do noszenia, ale nie zabraniam ich podziwiania, bo trzeba przyznać, że jest czemu się przyglądać. Po pierwsze: jest elegancko, ale bez przesadnej sztywności. Patrząc na kolekcję wydaje mis się, że to rzeczy, które znalazłyby swoje miejsce i w biurze (!), i w mieście. Mimo tego, że dominują luźne kroje, które nie podkreślają sylwetki, nie można odmówić im kobiecości. Mam wrażenie, że ze strony Oli to takie mrugnięcie okiem - pod tymi materiałami kryje się kobieta, która jest świadoma swojego ciała i zakrywa je celowo. Grubym płaszczem, żakietem, swetrem - pod spodem znajdziemy coś bardziej dopasowanego. W kilku zestawach widziałabym szeroki, skórzany pasek - przynajmniej dla tych, którzy tak jak i ja, w pełni do oversize przekonać się nie mogą. Tak ubrana z przyjemnością wyszłabym z domu. Nawet, gdyby padał śnieg!
W kolekcji urzekają mnie grube, zimowe tkaniny - płaszczowe wełny o okrywie włosowej, ciepłe dzianiny (w tym wełniane). Do tego trochę szyfonu i lureks (żałuję, że tylko na jednej sukience, bo naprawdę podoba mi się efekt!). To naprawdę zimowa kolekcja a nie wmawianie kobietom, że w Polsce nie ma śniegu i ujemnych temperatur. Panowie niech nie czują się zapomniani - jest też kilka propozycji dla mężczyzn.
Jako całokształt - jestem jak najbardziej na tak! Cieszy mnie, że Ola pokazała i długość midi i maxi, dodała także spodnie. Do jednej pary nie jestem przekonana, takie "gnieciuchy" nie są w moim typie, może gdybym zobaczyła je na żywo, to zmieniłabym zdanie. Nie jestem też pewna, czy w kolekcji chcę widzieć białą sukienkę - choć urzeka mnie prostotą, burzy nieco harmonię całego lookbooka. A ten, jak na razie, należy do moich faworytów na jesień/zimę 2012!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z FB Oli - tutaj. Tam znajdziecie także piękne zdjęcia z sesji tej kolekcji. Lookbook : fotograf - Ida Strzelczyk, modelka - Karolina Rzepa/Mango.

28 czerwca 2011

inspirowane impresjonizmem - Agnieszka Kaźmierczak

Kobiecość i elegancja to cechy, które nigdy nie wyjdą z mody, choć niestety często pozostają niedocenione. Podane w ciekawej formie przyciągają wzrok - na dłużej niż przemijające trendy. Udowadnia to młoda projektantka, Agnieszka Kaźmierczak.
Jej ubrania są wysmakowane i łączą w sobie cechy ponadczasowej klasyki z czymś nowoczesnym, oryginalnym. Choć projektantka na poważnie dopiero zaczyna przygodę z modą, wszystkie rzeczy jej autorstwa są dojrzałe i doskonale wykończone. Najnowsza (i pierwsza spójna) kolekcja inspirowana jest impresjonizmem, w szczególności obrazami Moneta. Celem jest przedstawienie indywidualnych form, które składają się z cyklu spódnic. Wszystkie nałożone są na delikatne, cieliste body. Delikatne linie przeplatają się ze zdecydowanym wykończeniem, które nadaje całości charakteru.
To dopiero pierwsza kolekcja projektantki, wcześniejsze prace to głównie sukienki indywidualnego projektu. Według mnie zapowiada się ciekawie, warto więc ją obserwować. A patrząc na całość trochę bardziej pragmatycznie... nie obraziłabym się, gdyby ktoś postanowił mi sprezentować długą spódnicę, wykończoną czarną taśmą. Już widzę miliony okazji, na które idealnie by się nadała!
Wszystkie zdjęcia autorstwa Joanny Ciastowicz, modelka - Beata Paluszkiewicz. Kontakt z projektantką - facebook, e-mail.

24 czerwca 2011

miejski szyk - Rag&Bone

Często patrząc na zdjęcia z pokazów, zastanawiam się... kto to w ogóle nosi. Lubię, gdy moje estetyczne potrzeby zostają zaspokojone, ale nie zapominam o głównym celu ubrań - chronieniu naszego ciała. Zbyt wysokie szpilki, zbyt krótkie sukienki, zbyt długie nogawki spodni, ile z pięknych, wybiegowych kreacji może założyć przeciętna kobieta (z nieprzeciętnie grubym portfelem)?
Rag & Bone to z założenia ubrania, które można nosić bez żadnego wysiłku. Ich twórcy, brytyjscy projektanci - Marcus Wainwright i David Neville, od początku stawiali na wygodę. Ich projekty miały być czymś, co zarówno oni, jak i ich znajomi mogliby założyć. W 2002 rozpoczęli swoją działalność w USA a po kolejnych 3 swoje wysiłki skierowali ku odzieży damskiej. Całe szczęście, bo dzięki temu pod marką Rag & Bone kryją się naprawdę piękne ubrania!
Wszystkie projekty mają w sobie coś lekkiego. Mam wrażenie, że bez wysiłku można je łączyć ze wszystkim, co mamy w szafie - za każdym razem ze świetnymi efektami. Jest sportowo, wygodnie, ale niebanalnie, to coś dla miłośniczek "miejskiego szyku", ale na luzie. Jeśli ktoś krzywi się na samą myśl o czymkolwiek, co można określić jako "sportowe" (częściowo się do tej grupy zaliczam) - na szczęście na liście projektów nie znajdziemy szeleszczących dresów. W kolekcji, którą właśnie podziwiam (tutaj) jest za to dużo obcisłych spodni, świetnie skrojonych żakietów i kilka ciekawych sukienek. Ubrania, w które warto zainwestować, bo nigdy się nie znudzą.

Zdjęcia ubrań pochodzą ze strony Net-a-porter. Oficjalna strona Rag&Bone - tutaj.Photos presented here are from Net-a-porter website and were used to promote bot Rag&Bone and Net-a-porter

10 czerwca 2011

niOka

Uwielbiam śledzić polskie marki i z uśmiechem obserwuję wszystkie sukcesy młodych i zdolnych projektantów, zarówno na gruncie krajowym, jak i międzynarodowym. W moich poszukiwaniach nie pomijam rynku zagranicznego - czasem wpadam na portfolio świetnych twórców z innych państw świata. Niektóre zatrzymują mnie na dłużej, tak też było z marką niOka.
Pod tajemniczą nazwą kryje się Nika Ravnik, pochodząca ze Słowenii (swoją drogą... ostatnio znalazłam kilku naprawdę uzdolnionych twórców z tego państwa!). Ukończyła studia (o tematyce modowej oczywiście) na uniwersytecie w Lublanie, uczęszczała także na zajęcia z projektowania ubioru w duńskiej Designskolen Kolding. Na kopenhaskim tygodniu mody zaprezentowała swoją kolekcję SS2008 a rok później przeniosła się w zupełnie inny zakątek świata - do Australii, gdzie współpracowała z marką Chocolate City. Od 2008 działa też pod własną marką - niOka. Czerpie ona inspiracje z ... "brzydkiej i nudnej strony życia". Patrząc na tak piękne ubrania, nie chce mi się w to wierzyć. Zabawy kształtem, materiałem i kolorem to tylko kilka z wszystkich cech jej projektów.
Kolekcja, która wpadła mi w oko, jest propozycją na obecny sezon. Inspiracją do jej stworzenia było ludzkie ciało, w którym projektantka dostrzega pewien paradoks. Jest ono wyjątkowo silne i ... wrażliwe jednocześnie. Postawiła sobie pytanie - co to znaczy być idealnym, "odpowiednim"?
Ciekawe tkaniny, proste, ale zdecydowane kroje. Dominuje minimalizm, ale jest w nim "to coś", co przyciąga i sprawia, że kolekcję chce się oglądać i oglądać. Połączenie banalnego z wyjątkowym daje efekt doskonały. W kolekcji jest "pierwiastek elegancji", ale jednocześnie nie jest ona w żaden sposób sztywna, krępująca i najważniejsze - nadaje się do noszenia na co dzień. Jeżeli projektantka nadal będzie szła tą drogą... pozostaje mieć nadzieje, że jej rzeczy znajdą się w polskich CS!

Wszystkie informacje oraz zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony internetowej projektantki. Fotograf - Ivian Kan Mujezinovic, modelka - Petra Švajger.

7 czerwca 2011

tęczowe słodkości

Upał wszystkim daje się we znaki i chyba nie tylko ja mam problemy ze skupieniem się nad jesienno-zimowymi kolekcjami... Od samego patrzenia na ciężkie, grube materiały robi mi się za gorąco. Korzystając z pogody zachwycam się tym, co projektanci przygotowali dla nas na sezon wiosna/lato 2011. U Bartosza Malewicza... same słodkości!
Projektant proponuje dziewczęce sukienki w cukierkowej kolorystyce (każdy znajdzie coś dla siebie - wolicie karmelki, lody czy M&M's?). Nic dziwnego, że kolekcja nosi nazwę "Rainbow Dolls". Jeśli komuś jeszcze zbyt mało słodyczy... są nawet falbanki i kokardki. Co za dużo to niezdrowo? Patrząc na projekty Bartosza Malewicza wydaje mi się, że te słowa nie mają tutaj uzasadnienia. Jest słodko, ale nie tandetnie. Dziewczęco, ale nie karykaturalnie. Idealnie na letnie dni.
Zdjęcia : Marta Makarewicz, modelka - Hanna Maria Koczewska/Rebel, MUA - Martyna Brańska, fryzura - Błażej Lange. Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony projektanta.

28 lutego 2011

elegancka wiosna, klasyczne lato

Dzisiejszy dzień jest dla mnie w pewien sposób przełomowy - pierwszy raz, odkąd zaczęła się ta okropna pora roku, przez niektórych zwana zimą, miałam okazję założyć okulary przeciwsłoneczne (!) zamiast czapki. W związku z tym czuję odgórne, słoneczne przyzwolenie na pisanie o kolekcjach wiosenno-letnich. W końcu!
Moim zdaniem największym problemem letnich ciuchów jest to, że są zbyt... letnie. Doceniam cechy plażowych sukienek, ale tęsknię za odrobiną szyku i formalności, która często znika gdzieś w słonecznych zestawach. Doceniam także trendy kolorystyczne - miło widzieć optymistyczną gamę barw na ulicy, która przez pierwsze tygodnie bawi także i mnie. Ale potem przychodzi moment, w którym rozglądam się za czymś klasycznym, w nieco ciemniejszych kolorach, co łączy ponadczasową elegancję z wakacyjnym luzem.
Marka Langner wielokrotnie przychodziła z odpowiedzią na moje zachcianki (ich ubiegłoroczna kolekcja ślubna jest zachwycająca, najchętniej powtórzyłabym ceremonię tyle razy, ile potrzeba, by założyć wszystkie sukienki - są piękne!). Zrobiła to także teraz. Ale najpierw cofnijmy się o kilka kroków - kto w ogóle kryje się za projektem? Marka Langner to przede wszystkim Marta Jagiełło, która od 2007 działa pod taką nazwą wraz ze swoim mężem. W projektach przywiązuje się szczególną wagę do elegancji; przyglądając się wszystkim dotychczasowym kolekcjom widać spójność, ale nie można zarzucić monotonni. Każdy nowy sezon otwierają kreatywne rozwiązania, choć "duch marki" jest utrzymany.


Chociaż dominują ciemne barwy, kolekcja nie jest pozbawiona koloru, ale jest on subtelny, nie rzuca się w oczy, nawet, jeśli jest wyrazisty. Jeśli ktoś krzywi się na myśl o noszeniu czerni latem, krój i dobór materiałów powinny go uspokoić. Tkaniny są zwiewne i lekkie, projekty oscylują między strojem na popołudniowy spacer w parku a sukienką na formalny lunch w środku sierpnia. W zasadzie... doskonale mogą spełniać obie funkcje, zakładając je rano można spędzić w nich cały dzień, niezależnie od planu dnia. Projekty Langner znajdą uznanie w oczach wszystkich miłośniczek nieco unowocześnionej klasyki. Moje znalazły już dawno i mam nadzieję, że żadna z przyszłych kolekcji tego nie zmieni!


Zdjęcia pochodzą ze strony na Facebooku, oficjalna strona internetowa Langner - klik. Zdjęcia z pokazu - Fashion Week Poland, fot. Łukasz Szeląg, zdjęcia lookbooka - Radek Berent, modelka - Beata/Hook.