Z Ukrainy, o której pisałam ostatnio, przenieśmy się w inny zakątek Europy. W Hiszpanii mieszka i tworzy Teresa Helbig, która swoją pierwszą kolekcję sukni wieczorowych zaprezentowała ponad 10 lat temu a obecnie opanowała (chyba) do perfekcji pret-a-porter. Nie zatraciła przy tym zamiłowania do dobrego krawiectwa i eksperymentów z materiałami.
W jej kolekcjach urzeka mnie spójność - zarówno między poszczególnymi sylwetkami, subtelnie przechodzącymi przez różne rodzaje tkanin i kolorów, jak i między sezonami. Kobiecość, która niektórym może wydać się zbyt banalna, dla mnie jest idealnie wysmakowana, dzięki czemu nie jest ani zbyt sztywna, ani zbyt banalna. W każdej z kolekcji znajduję coś dla siebie - jesienno-zimowa (2010-2011) stanęła pod znakiem bieli i czerni, letnia (2011) to karmelowe skóry, w trwającym właśnie sezonie podziwiam połączenie różnorodnych materiałów. Przyszłą wiosną pojawi się trochę dziewczęcych akcentów - kolory przypominające słodkie cukierki, koronki i kokardki. Gdybym miała postawić tylko na jedną sylwetkę, wybrałabym długą, zwiewną suknię z zaznaczoną talią - zakochałam się w pomyśle biżuteryjnej ozdoby tak bardzo, że mogłabym pokonać strach przed owadami...
Wszystkie fotografie pochodzą bezpośrednio od projektantki. Zapraszam na oficjalną stronę (świetny filmik!) oraz na Facebookowy profil.























