Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraków. Pokaż wszystkie posty

20 lipca 2013

Łucja Zając

Bardzo żałuję, że obecnie kobiety tak rzadko sięgają po nakrycia głowy. Kapelusze, woalki, klamry i opaski... wybór naprawdę zachwyca. Uwielbiam zarówno dyskretne ozdoby, jak i te przypominające bogato zdobioną biżuterię. Moim ostatnim odkryciem są piękne akcesoria z kolekcji Łucji Zając.
Najpierw urzekły mnie zdjęcia - trochę smutne, nostalgiczne, wyjęte z innej epoki. Potem przyjrzałam się cudownym ozdobom, które zaspokoją potrzeby nawet najbardziej romantycznej duszy. Perełki, kwiaty, błyszczące kamyki, mieniące się szkiełka i delikatne tasiemki... na filigranowej modelce wszystko wygląda tak, jakby zostało wyjęte z bajki o księżniczce. Łucja Zając tworzy nowy, piękniejszy świat... i pozwala zabrać jego cząstkę do naszego. Zdobione grzebyki zmieniają wygląd nawet najprostszej fryzury, a opaski przypominają trochę królewskie klejnoty. Jeśli komuś ten romantyczny klimat jest naprawdę bliski, zachwycą go projektowane przez Łucję ubrania i przygotowane sesje zdjęciowe. Sama cały czas przeglądam kolekcję ozdób do włosów i myślę, że taka współczesna wersja korony jest chyba jeszcze lepsza niż jej oryginał.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Łucji Zając, modelka - Agnieszka Śliwa. Zapraszam na stronę oraz fanpage projektantki.

1 czerwca 2013

BOHO

Tak się składa, że o BOHO miałam napisać już kilka razy. Do tej pory nie miałam okazji i chyba jest ku temu jeden, bardzo ważny powód i jednocześnie największa wada (a dla niektórych - zaleta) marki. Te ubrania sprzedają się w tempie ekspresowym, więc ciężko napisać o nich cokolwiek aktualnego. Plus? Kilka sztuk na cały świat na pewno pozycjonuje te ubrania jako unikatowe. Bo niezbyt często zdarza się, żeby jeden wzór występował w kilku egzemplarzach.
Jeśli komuś wydaje się, że nie kojarzy marki, najprawdopodobniej to tylko pozory - kwieciste bluzy i luźne fasony to jej znak rozpoznawczy, a ubrania są na tyle charakterystyczne, że bez trudu można rozpoznać oko (czy raczej rękę?) ich autorki, Małgorzaty Bochenek. Rzeczy są wyjątkowo proste, ale nie można powiedzieć, że czegoś im brakuje, nawet w skromnych sukienkach z gładkich tkanin jest jakaś urocza spójność z pozostałymi projektami. Ostatnio BOHO urzekło mnie mnie mini kolekcją Africa Unite, w których wykorzystano tkaniny sprowadzone z Afryki. Niestety - zdecydowana większość jest już sprzedana, ale takich odważnych zestawów nie powstydziłaby się nawet Miroslava Duma! Czy tylko mi wydaje się, ze idealnie by do nich pasowała? Jeśli dla kogoś tyle wzorów to trochę zbyt dużo szczęścia naraz, są też piękne, lekkie sukienki, które po prostu błagają o to, żeby zabrać je na wakacyjne podróże. Sama stałam się posiadaczką pomarańczowo-czerwonego cuda z paskiem w talii. Od razu nasunęła mi się trochę romantyczno-kiczowate skojarzenie, ale... Gdyby lato było ubraniem, właśnie tak by wyglądało!
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Boho / ostatnie 4 to kolekcja Africa Unite. Zapraszam na fanpage i na stronę Boho.

17 maja 2013

Cloudmine Pop Up Shop | Kraków

Kolejny raz mam przyjemność zaprosić Was na Cloudmine Pop Up Shop! Tym wraz ze sklepem z logo chmurki przenosimy się do Krakowa. Takie przyjemności związane są z tegorocznym Miesiącem Fotografii, którego tematem stała się właśnie moda. Wśród zaproszonych projektantów pokażą się Marios, Delikatessen, Misbehave oraz Boho. Wraz z nimi będą oczywiście i ci, którzy do drużyny Cloudmine należą na co dzień - między innymi Natalia Siebuła (i jej nowa kolekcja!), Domi Grzybek, Anna Ławska, Agata Bieleń, Rilke. Wszystkich mieszkańców Krakowa namawiam do odwiedzin, a tych, którzy nie mają daleko - do małej wycieczki. Szczególnie przy takiej okazji!

Cloudmine Pop Up Shop
25 maja - 26 maja 2013
Galeria Bunkier Sztuki
Plac Szczepański 3a 
Płatność gotówką.

3 kwietnia 2013

wyglądasz jak chłopak - wiosna 2013

Ładne, praktyczne i dobrze zrobione - w przeciwieństwie do kosmetyków, które obiecują miliony efektów, dzięki jednemu, góra dwóm produktom, w ubraniach nie jest łatwo. A kiedy wydaje nam się, że znajdziemy nasze 3w1, spoglądamy na metkę... i schodzimy na ziemię. Dlatego, jeśli pojawi się ubranie-ideał, trzeba szybko korzystać z okazji. Takie rzeczy rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, tak też było z poprzednimi kolekcjami wyglądasz jak chłopak, najnowszej, wiosennej, wróżę podobny los.
Dlaczego? Bo to fajne rzeczy - po prostu. Mam wrażenie, że ich autorka, Dominika Bobulska, niczego nie udaje i niczego nie robi na siłę. Tworzy. Też "po prostu", bo w końcu taki był zamysł ubrań wyglądasz jak chłopak - by nadawały się do noszenia, nie były przekombinowane. Bo moda, to nie tylko wybiegi, czerwone dywany i skomplikowane pomysły, poparte tysiącem stron inspiracji. To także i to, co nosimy my - zwykli ludzie. I czujemy się w tym, jak w drugiej skórze. Dlatego, jeśli macie ochotę na coś z wiosennej kolekcji Dominiki, lepiej decydujcie się już teraz, bo za kilka dni może być za późno. A wiosna na pewno jeszcze przyjdzie!
Wszystkie zdjęcia, informacje - fanpage wyglądasz jak chłopak.

28 listopada 2012

Zemełka & Pirowska FW 2012

Często czuję deficyt kobiecych i codziennych (czyli nie czerwono-dywanowych) kolekcji. Myślę, że to wyjątkowo trudne zadanie - stworzyć ubrania, które wpisują się w tę kategorię, balansując gdzieś między elegancją a nonszalancją. Do głowy przychodzi mi naprawdę zaledwie kilka nazwisk, wśród morza marek i projektantów, których znam, czy kojarzę. Wśród nich na pewno znajdzie się duet Zemełka & Pirowska, który zaspokaja zachcianki tych kobiet, które gustują w dopasowanych sukienkach, i tych, które na co dzień wolą nosić luźne tuniki. Ideał? Nie wiem, ale ich propozycje na pewno są dość blisko, bo od kilku sezonów "kupuję" ich kolekcje praktycznie w całości.
Przyznaję, że ubrań z metką Zemełka&Pirowska, nigdy jeszcze nie dotykałam, ale słyszałam na ich temat wiele pozytywnych opinii. Mnie urzekają ciekawe, różnorodne materiały o bogatej fakturze, zamknięte w prostych formach. Cekinowa, "rybia" spódnica w zachwycającym odcieniu (w końcu ktoś odważył się na zabawę kolorem jesienią!) i połyskująca turkusowa sukienka kontrastują z przypominającym gadzią skórę aksamitem (!), ortalionem na bananowej parce. Oczywiście pojawiają się też typowe rozwiązania "basic" - luźne tuniki, zwykłe getry czy skromne koszule, ale właśnie to sprawia, że można założyć kilka ubrań z jednej kolekcji, nie przypominając przy tym przesadnie strojnej choinki. Chociaż pojawiło się parę ciekawych wieczorowych propozycji (np. czarna sukienka z obłędnymi plecami), najbardziej przekonuje mnie to, co skierowane jest w stronę codzienności. W  końcu cekinową spódnicę można połączyć z prostą koszulką (zawsze brakowało mi w języku polskim ładnego odpowiednika "dress it down"), a do dżinsów i tuniki dorzucić krótką, wełnianą kurtkę o charakterystycznej fakturze. Mi takie rozwiązanie bardzo się podoba. Chociaż nie sądzę, żebym w najbliższym czasie mogła pozwolić sobie na zakupy odpowiadające wielkością moim westchnieniom, na pewno będę wyczekiwać kolejnych projektów. Od kilku sezonów ten krakowski duet miło mnie zaskakuje i mam nadzieję, że taka sytuacja jeszcze długo pozostanie bez zmian.
Wszystkie zdjęcia - fot. Jacek Ura, modelka - Paulina Pajka, postprodukcja - Grzegorz Wójtowicz, makijaż - Agata Wrona, włosy - Kiki, buty - Sequin.pl. Zapraszam na fanpage oraz do sklepu projektantek.

19 lutego 2012

Czujesz miętę?

Kolejny projekt, który mnie zauroczył! Znów chodzi o pyszne muffinki. Teraz to nie tylko broszki, ale cała kolekcja. Furorę robi dokładna interpretacja tematu, bluzka z babeczkowym dekoltem na plecach, ale wszystkie ubrania, które wyszły z pracowni Mint It kojarzą się ze słodkościami i lukrem. Za sprawą ciekawego wykończenia i pysznych, letnich kolorów.
Kolekcja jest pełna i różnorodna - są tu i bluzki, i sukienki, spódnice, legginsy a nawet torebki, kołnierzyki i baskinka (!). Całość jest bardzo młodzieżowa, codzienna, ale tym razem to komplement, bo cała wizja jest wyjątkowo spójna. To proste ubrania, które sprawdzą się na wielu sylwetkach i w różnych sytuacjach. Detale dodają uroku, a dzięki temu, że wszystkie funkcjonują oddzielnie, można samemu zadecydować o efekcie końcowym. Chociaż mogłoby się wydawać, że muffinki to temat wcale nie na poważnie, ten projekt jest naprawdę przemyślany i dopracowany. Dla niedowiarków filmik, który pozwala przyjrzeć się ubraniom i dodatkom z bliska. Czujecie miętę?
Zapraszam na oficjalny fanpage Mint It - tam znajdziecie całość kolekcji.

16 grudnia 2011

Anna Ziemniak

Jeżeli tak, jak ja, często przeglądacie asortyment internetowych sklepów, kojarzycie pewnie ubrania Anny Ziemniak, absolwentki SAPU. Wypatrzyłam je w Full of Style (choć pamiętałam je też z pewnego artykułu) i od razu wpadły mi w oko. Ciężko przejść obojętnie obok tak ciekawych konstrukcji, bo w jej wykonaniu nawet najprostsza sukienka ma w sobie "to coś". Drapowania, przezroczyste wstawki, asymetria i inne rozwiązania sprawiają, że to rzeczy, które znajdą wielu fanów.
Zacznijmy jednak od początku. Kolekcja dyplomowa Anny Ziemniak, 4 AM została zaprezentowana pewnej paryskiej agentce, która spojrzała na nie wyjątkowo przychylnym okiem. Efektem tego spotkania była stała współpraca i początek zdobywania francuskich konsumentów - dwie kolekcje zostały sprzedane na południu tego pięknego kraju. Niedawno projektantka rozpoczęła też podbój stolicy mody, Paryża, od początku grudnia tego roku znajdziecie jej ubrania także w butiku O Paris 16, Rue du Bourg-Tibourg. W tek chwili, w Polsce dostępne są jedynie online.
Aktualnie trwają prace nad kolekcją zimową (2012/2013). Czego możemy się spodziewać? Na pewno dzianin i czerni, ciekawych drapowań, wielu warstw i zabawy formą - to w końcu znaki rozpoznawcze Ani. Projektantka przyznaje, że lubi pracę nad konstrukcją, chętnie próbuje nowych rozwiązań. "Lubię sprawdzać, co będzie, jeżeli na przykład w konstrukcji sukienki dodam wycinek koła w rozcięcie, które zrobię w połowie ramienia, albo zszyję coś, co w poprzednim projekcie swobodnie wisiało. Albo jak będzie wyglądać dana rzecz założona tył na przód" - mówi. Ubrania Ani są sumą wielu kreatywnych pomysłów, pobudzając do tego (czyli myślenia) ich właściciela. Na pewno nie ograniczają możliwości wykorzystania a skromna paleta (o ile można tym słowem nazwać... czerń) kolorów, tylko pomaga podjąć decyzję o zwiększeniu ryzyka.
W teledysku Sorry Boys - Chance znalazły się ubrania Anny Ziemniak - poznajecie? Prócz tego między innymi Domi Grzybek i Sylwia Rochala!

Wszystkie zdjęcia przedstawiają prace z kolekcji "4 AM". Fot. - Piotr Kierat. Informacje pochodzą bezpośrednio od projektantki.

6 października 2011

wyglądasz jak chłopak

Kolejna historia, którą powinnam raczej nazwać "Facebookowym odkryciem". Skusiła mnie nazwa. "Wyglądasz jak chłopak" to wyjątkowe ubrania, które tworzy 23-letnia Dominika Bobulska, studentka krakowskiej ASP. Modą pasjonuje się właściwie od zawsze, kiedyś szyła ciuchy dla lalek, dziś może ubierać prawdziwe kobiety.
"Wyglądasz jak chłopak" to słowa, które Dominika słyszała dość często i podczas myślenia nad nazwą, jakoś nie potrafiły opuścić jej głowy. Urokliwy tekst został zatwierdzony - potem "tylko" kilka tygodni planowania, projektowania i szycia. Dominika przyznaje, że różnorodnych pomysłów było naprawdę dużo, tak jak inspiracji. Nic dziwnego, jeśli autorka od kilku lat ogląda wszystkie (!) kolekcje damskie, na jakie tylko trafi, od wybiegów, przez edytoriale, blogowe wpisy, lookbooki. Do tego dołóżmy mniej modowe tematy, takie jak ilustracje z książek, fotografie wnętrz, malarstwo i grafikę, filmy, teatr... Mieszanka wybuchowa, ale efekty są jak najbardziej smaczne!

WJC to także milutkie szaliki-tuby ;)
Jakie są ubrania WJC? Proste, miejskie, bardzo codzienne i łatwe w noszeniu. Urzeka mnie znak rozpoznawczy, słodki guziczek w kształcie serduszka, który jest dowodem na to, że detal znaczy naprawdę dużo. Zdają się być niesamowicie wygodne - wszyscy znamy takie ciuchy, których nie chcemy zdejmować, nieważne, czy siedzimy w domu, wyprowadzamy psa czy idziemy na zakupy. WJC to właśnie "ten typ". Ubrania Dominiki mają być proste w zestawianiu i dobrze razem wyglądać a przy okazji spełniać kryterium praktyczności (wielki plus za to, że nie krępują ruchów a kieszenie są, gdzie tylko mogą). Ich autorka przyznaje, że tworzy to, co sama z chęcią by nosiła... a nawet już to robi.
Na koniec kilka przyziemnych informacji - znajdziecie je także tutaj. Zaczynając od (częściowo) najistotniejszego, czyli ceny. Obecny asortyment zamyka się w 150 zł, więc warto szykować portfele, szczególnie, że ubrania to limitowane serie, robione w 100% przez Dominikę (łącznie z metkami!). Zachęcona sukcesem pierwszej kolekcji, planuje także dodanie drugiej linii, o nieco bardziej skomplikowanych sylwetkach, ale za to w skromniejszej palecie kolorów (szarości i czernie). Kiedy? Jeszcze nie wie, ale warto śledzić jej Facebookowy profil, żeby zdobyć te informacje. Wyczekuję!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnego profilu Wyglądasz jak chłopak, na który zapraszam tutaj.

16 lipca 2011

piękne kubki

Modna kobieta powinna otaczać się modnymi przedmiotami. Brzmi banalnie, ale musicie przyznać mi rację! Moje estetyczne potrzeby nie ograniczają się wyłącznie do ubrań i dodatków. Uwielbiam leniwe popołudnia, kiedy po smacznym obiedzie siadam w miękkim fotelu, sięgam po książkę lub gazetę... Oddaję się przyjemności czytania, popijając przy tym kawę lub herbatę. Oczywiście ze specjalnego kubka, inaczej cały proces traci swój urok!
Jeśli ten scenariusz nie jest Wam obcy i tak jak ja, macie słabość do kubków, polecam prace Magdy Barcik. Wyrobami handmade zajmuje się już od przeszło 7 lat (jej kolczyki wpadły mi w oko jeszcze w liceum!), nie boi się eksperymentować. W jej portfolio znajdziecie całą masę różnorodnych wyrobów - ręcznie malowaną porcelanę, biżuterię, zabawki dla dzieci a nawet pocztówki, wydruki i naklejki. To jeszcze nie koniec! Artystka wykonuje też ilustracje, zajmuje się grafiką, malarstwem a jej pasją jest fotografia.

Znajomi znają moją słabość do kubków i często mnie nimi obdarowują, ale w swojej kolekcji nie mam jeszcze żadnego od Magdy. A te wyjątkowo mnie urzekają! Lubię charakterystyczną dla jej prac kreskę, schludne wykonanie i urocze szczegóły (np. krótkie cytaty). "Modowo" kojarzą mi się te z portretami, ale znajdziemy też kilka innych wzorów. Większość to unikaty, więc trzeba się śpieszyć. W końcu popołudniowa kawa i Vogue zasługują na najlepszą oprawę!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z fanpage'a Magdy - tutaj. Zapraszam też na bloga.

2 lipca 2011

ślubne dylematy

Wiele kobiet o swojej ślubnej kreacji marzy mniej więcej od piątych urodzin. Nie zaliczam się do nich, nie mam też powodów, by o tej uroczystości myśleć. Tak się jednak składa, że mój widok z okna do takich przemyśleń mnie skłania - sezon ślubny trwa. W niektóre soboty, gdzieś między śniadaniem a obiadem, zdarza mi się zobaczyć nawet i cztery kreacje. Tafta, tiul, koronki, perły... ilość materiałów i dodatków? Niezliczona! Efekt? Beza w cukrowej polewie. Z bitą śmietaną, lodami, posypką... i jeszcze trochę bitej śmietany. Kobiety realizują swoje wizje bajkowej księżniczki, suknia jest ogromna i pełna przepychu. Zaczęłam się zastanawiać - czy istnieje coś dla tych, którzy nie chcą wyglądać jak połączenie tortu z ciasteczkiem? Panie z cukrowego świata zza mojego okna zdają się temu przeczyć.
Na szczęście mamy wybór! Anna Kara to marka, dla której kiedyś w końcu odwiedzę Kraków (jeśli do dnia mojego ślubu w ogóle dojdzie). Jej kolekcje są proste, kobiece i podkreślają naturalne piękno. Mnie najbardziej urzekły propozycje na rok 2011 - wszystko jest subtelne i doskonale wyważone. Nawet w nieco bardziej ekstrawaganckim modelu (jak np. w tym o zabawnej nazwie Tekla) jest coś klasycznego i ponadczasowego. Delikatnie spływające materiały, skromne, ale wpadające w oko detale sprawiają, że to kobieta jest tutaj najważniejsza. Żadna panna młoda nie zgubi swojego piękna pod niezliczonymi warstwami materiałów i dodatków. Prosto i z klasą!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Anna Kara. Markę znajdziemy też na FB.

24 maja 2011

gdzie dwóch się bije...

Ostatnio o miejsce na przegubach kobiet toczy się zacięta walka - zaczęło się od popularnych charmsów, potem przyszła moda na Lilou, Kelly Melu i Pandorę. A to dopiero początek! Konkurencja jest duża, ale gdzie dwóch (a w tym wypadku - wielu) się bije,tam... Fancy Me korzysta.


Fancy me! Bijoux & accessories to głównie ręcznie robione bransolety. Zachwycają mnogością kolorów i kilkoma ciekawymi wzorami. Urozmaicą każdą stylizację - jest w nich coś, co sprawia, że chce się je mieć. Są alternatywą do wspomnianych wcześniej wersji, które wielu osobom po prostu się znudziły.


Jeśli kogoś kuszą tak samo jak mnie... jest kilka możliwości. Pierwsza to zajrzeć na stronę i tam złożyć swoje zamówienie. Druga, nieco bardziej atrakcyjna, to zaproszenie do zobaczenia tych kolorowych piękności na żywo. Taką możliwość mają na co dzień mieszkańcy Warszawy (Galeria Encepence) a od 5 czerwca także Krakowa (Idea Fix).



Wszystkie zdjęcia pochodzą z facebooka Fancy Me. Autorzy : Oktawian Górnik (1,2) i Fancy Me (3).