8 listopada 2011

Natalia Siebuła | wywiad

Jesień budzi wspomnienia, także blogowe - pamiętam, kiedy pierwszy raz natknęłam się na kolekcję pewnej młodej projektantki. Dojrzałe, przemyślane prace, ciekawe sylwetki, spójna kolorystyka, wszystko to miło zaskakiwało i wzbudzało zainteresowanie. Zapowiadało się świetnie, choć wtedy jeszcze nikomu nazwisko Siebuła nic nie mówiło. Minęło sporo czasu, który Natalia poświęciła ciężkiej pracy nad swoją marką. A ta stała się dużo bardziej rozpoznawalna w świecie mody, niż wtedy, kiedy spotkałam się z nią pierwszy raz. 

- Od premiery Twojej debiutanckiej kolekcji, Sypialnia na ulicy, minął właśnie rok. Ile zmieniło się przez ten czas?
Tak, to prawda, mija rok, a zmieniło się bardzo, bardzo wiele. Jeszcze do niedawna byłam przekonana, że będę zajmowała się czymś zupełnie innym, ściśle mówiąc muzyką. Pierwsza kolekcja była jedynie próbą, chwilową odskocznią od muzyki i zwyczajnym skokiem w nieznane. Szyjąc ją prawdę mówiąc nie miałam zielonego pojęcia o modzie. Nie wiedziałam nic o tkaninach, o konstrukcji... Nie wiedziałam praktycznie nic. Spróbowałam i okazało się, że to wspaniała zabawa. Zabawa, bo wtedy tak jeszcze o tym myślałam. Zrobiłam sesję, wstawiłam do internetu i okazało się, że dostałam propozycję pokazu, który miał odbyć za kilka tygodni.
I nagle pochłonęło mnie to całkiem, pomimo tego, że wciąż muszę się jeszcze wiele nauczyć. Staram się, żeby teraz wszystko było świadome i przemyślane i tak naprawdę moda stała się dla mnie, oprócz bycia wielką pasją, także pracą.

- I odniosłaś sukces.
Nie wiem dokładnie, co jest miarą sukcesu, ale dla mnie jest to duży sukces. Chociaż w tym wszystkim jeszcze nie czuję się zbyt pewnie. Wszystko, co robię, jest trochę krokiem w nieznane i nie wiem do końca jak to się dzieje, może mam po prostu dużo szczęścia, ale sama do końca nie wierzę, jak w przeciągu tego roku udało mi się zrobić tak wiele, mówię tu przede wszystkim o sobie samej. Właśnie kończę prace nad 8 kolekcją, mam wspaniałe klientki, moje ubrania są dostępne w kilku butikach w Polsce. Zawdzięczam to oczywiście kilku ważnym osobom, o których nie zapominam. O moich projektach pojawiają się artykuły na blogach i w czasopismach, wciąż pojawiają się nowe propozycje i perspektywy. Nigdy nie spodziewałam się, że po tak spontanicznej decyzji, odnajdę swoje miejsce w projektowaniu i będzie sprawiało mi to tak wielką satysfakcję i radość.
Wiele zmieniło się też we mnie, teraz jestem przekonana, że właśnie w tym czasie, nawet jeśli nie potrwa to długo, chcę zająć się projektowaniem i włożyć w to najwięcej, ile mam.
- Czujesz, że Twój styl, podejście do mody i tego, co robisz, zmienia się, "dojrzewa" ?
Tak naprawdę jestem jeszcze na początku tej drogi, przez długi, długi czas jeszcze będę i pewnie dojrzewać w tym będę do końca. Ale na pewno wiem więcej, cały czas się uczę, szukam, patrzę, rozmyślam. Tak naprawdę niedawno świadomie obrałam jakiś cel, pracuję nad tworzeniem własnej marki, podążam po wyznaczonych sobie ścieżkach. Staram się trzymać jednej konwencji, opowiedzieć historię, zrobić coś swojego, nie myśląc tylko o ubraniach, ale o czymś więcej, co jest blisko mnie i z czym obcuję na co dzień, co widzę, co obserwuję i o czym myślę. Oczywiście w bardzo niedosłowny sposób obrazują to ubrania, ale to właśnie przez nie chce opowiedzieć moją historię.

- Jako główne źródło inspiracji podajesz miasto - o różnych porach dnia i nocy, w deszczu i w słońcu, głośne i ciche. Myślisz, że stanowi ono nieskończone ich źródło, nie boisz się wypalenia?
Faktycznie piszę o mieście (ale to nie ma nic związanego z modą uliczną!), ale tak naprawdę rozmowy o inspiracjach są dla mnie trochę męczące. Z jednej strony lubię o tym opowiadać, bo to moje i na pewno nikt nie będzie postrzegał tego, jak ja, ale z drugiej wolę, żeby odbiorcy sami pomyśleli, o czym chciałam powiedzieć, jeśli oczywiście będą mieli na to ochotę. Każda kolekcja ma dość wyraźny tytuł odnoszący się do inspiracji. Mam nadzieję, że miasto mi się nie znudzi, chociaż nie mogę odpowiedzieć, że nie. Patrzę, dużo spaceruje, dużo też jeżdżę, czasem po prostu wymyślam coś na jego temat, np. kolekcja 'wzór na sen' była kompletnie nierealną wizją nocy, wyobraziłam sobie wszystko bardziej oniryczne i baśniowe, plastycznie malowały mi się wszystkie te obrazy. Senne, ciasne labirynty w mieście, okryte pachnącą, ciepłą mgłą. Miasto to widziałam w zachwianych proporcjach, dysharmonijnych odgłosach wynikających z braku jakiejkolwiek chronologii zdarzeń, jakie istniały naprawdę.

- Czyli miasto widziane oczami Natalii Siebuły, to także kreacja, wyobraźnia?
Tak, z kolejną serią było tak samo, wcale nie miałam aż tak złego nastroju, żeby stworzyć kolekcję pod nazwą 'umore tragico', przybrałam taką postawę i wtedy tak mogłam je zobaczyć. Kreując tak świat, nawarstwiały się myśli, sprawiały brak odczuwania przyjemności, nagle wszystko straciło swoje barwy i smak. Miasto zza okna stało się smutne i szare, owiane jedynie nieprzyjemnym wiatrem a oczy stały się zmęczone. Znowu przy 'de l'intérieur' (z wnętrza) myślałam bardziej o dźwiękach, gdzie ścisłym elementem naszego poruszania się są odgłosy miasta, wychodzące z jego wnętrza, czeluści i zakamarków. Odgłosy, które bezpośrednio oddziałują na ludzi przemieszczających się po nim/w nim. Przy inspiracjach do tej kolekcji, pomógł mi też bardzo Piotr, który równolegle z powstawaniem kolekcji, komponował muzykę do niej, muzyka ta w sposób niedosłowny obrazuje nasze kroki, warkot samochodów, natłok rozmów ludzi przechodzących obok nas. Nie bez powodu w muzyce pojawia się motyw opowieści, która płynie z wnętrza człowieka zmęczonego tym, co dzieje się wokół.
Chciałabym dalej podążać tym tropem, bo czuję, że to właśnie ten temat jest mi bliski, a na jak długo wystarczy mi sił, żeby szukać - nie wiem.
Jakiś czas temu Anastazja Borowska na swoim blogu (kapka.pl) napisała pewne zdanie, wspominając o moich projektach: "Urbanistyczna refleksja nad codziennością u Natalii jest wpisana w ubrania. Jej mini kolekcje są jak dziennik, pisany pod wpływem emocji." - pomyślałam, ale super!
- Męska kolekcja (którą doceniono między innymi w dodatku Elle Polska Moda), choć utrzymana w charakterystycznej dla Ciebie estetyce, jest czymś zupełnie innym, niż te tworzone do tej pory. Co skłoniło Cię do jej uszycia?
Długo myślałam o ubraniach dla mężczyzn. Po piątej kolekcji dla kobiet, nadszedł już chyba czas na eksperyment. Przede wszystkim zrobiłam ją dla siebie, żeby sprawdzić, jak będzie przebiegała moją praca nad nią. Muszę przyznać, że było o wiele trudniej, sam zamysł nosiłam już w głowie od dłuższego czasu, ale miałam spory kłopot, żeby przelać to na konkretne formy.

-  Jaki był odzew na Twoje męskie ubrania? Mówi się, że ta "brzydsza płeć" mniej interesuje się modą i stylizacją.
Troszkę tych męskich rzeczy pokazałam też w sierpniu na pokazie, spotkałam się z wieloma opiniami i dostałam kilka e-maili, że kolekcja męska jest bardzo przemyślana, o wiele lepsza niż poprzednie, damskie. Byłam przerażona, myśląc sobie, że przecież to był tylko eksperyment, nie wiem, kiedy zrobię coś kolejny raz dla mężczyzn. Mimo tych opinii, w żaden sposób nie przełożyło się to sprzedaż czy zamówienia, pojawiły się chyba dwa - spodnie kupił słowacki fotograf Jan Durina, którego bardzo cenię. Nie jest mi z tego powodu w żaden sposób przykro, bo kolekcji nie tworzę z nastawieniem na tylko i wyłącznie sprzedaż.

- A najnowsza, zimowa kolekcja? Czym różni się od pozostałych?
Na pewno tym, że przypisałam ją konkretnej porze roku. Kiedy robię kolekcje mniej więcej co dwa miesiące, trudno mi odpowiedzieć dokładnie, na jaki jest sezon, często pojawiają się wzory lżejsze, obok których zestawiam też coś masywniejszego, w 'arma mulierum' (zbroja dla kobiety) są rzeczy stricte do noszenia podczas późnej jesieni i zimy. Przypisałam też do niej konkretną historię pewnej kobiety, która porusza w tych porach roku, czuje je.
- W Twojej twórczości przenika się wiele dziedzin sztuki, są dźwięki, piękne kadry - filmowe i fotograficzne, kolory i faktury materiałów w ubraniach, które projektujesz. Jak udaje Ci się to wszystko łączyć w jedną, spójną całość?
Jest spójne? To wspaniale, dziękuję!
To już nie tylko moja zasługa, pracuje ze wspaniałymi ludźmi, a dokładnie z trójką: Piotr Czyż, Joanna Chwiłkowska i Tomasz Szymula. Za dźwięki i filmy odpowiada Piotr, z którym żyję i pracuję, dlatego wszystko, co razem robimy, jest na pewno spójne, on doskonale wie, jaki klimat lubię, po jakich ścieżkach podróżuję, o czym kolekcje opowiadają. Dużo rozmawiamy o inspiracjach, potem Piotr proponuje mi dźwięki, wszystko tworzy się równolegle, w tym samym czasie powstaje muzyka i ubrania. Z filmami jest już trochę inaczej, musimy się najpierw opatrzeć z ubraniami, potem Piotr kreśli jakiś pomysł, ja dopowiadam coś od siebie.
Z Asią i Tomkiem współpracuję przy zdjęciach od pierwszej kolekcji, to oni tak naprawdę dbają o wizerunek "mojej marki". Bardzo mocno im ufam, uważam ich za profesjonalistów. I mimo tego, że razem pracujemy, są po prostu wspaniałymi ludźmi, z którymi lubię przebywać. Czuje, że mnie rozumieją, że wiedzą co chcę powiedzieć i dzięki temu fotografie, moim zdaniem, dokładnie oddają klimat kolekcji. Zawsze przed sesją staramy się z Asią znaleźć jakiś koncept, wymyślić, gdzie dana kolekcja najbardziej by się wkomponowała. Mam nadzieje, że współpraca z nimi będzie trwałą i nie zamęczę ich sobą. Chociaż Asia, za każdym razem, kiedy do niej dzwonię, że szyję coś nowego (a ostatnia sesja była 2 czy 3 tygodnie temu) śmieje się ze mnie, że opętał mnie jakiś demon szycia. : )

- Co przychodzi Ci z większą łatwością - tworzenie muzyki czy tworzenie ubrań?
To bardzo trudne pytanie, bardzo trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, w pierwszej chwili myślę, że jednak ubrania, bo po pierwsze jestem w tym sama, jestem niezależna, sama się uczę, nie ograniczam się w pomysłach, ani nikt mnie nie ogranicza. Kiedy wpadnie mi jakiś pomysł staram się jak najszybciej go zrealizować, z muzyką już nie jest tak prosto. Nigdy nie tworzyłam muzyki sama, więc tu dochodzi ktoś jeszcze, a więc czas, różne podejście, czasem spory, docieranie się. Z drugiej strony dużo więcej wiem o muzyce niż o modzie, w tej chwili łatwiej mi się po niej podróżuje niż projektując...
Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnego fanpage Natalii Siebuły - tutaj.Warto zajrzeć do zakładki showroom i bezpośrednio z tego miejsca zrobić zakupy. Autorzy zdjęć w poście: pierwsze dwie fotografie to kolekcja 'de l'interieur', fot. Joanna Chwiłowska, Tomasz Szymula, modelka - Maria Karolina Kulesza, makijaż i włosy - Dominika Renes. Fotografie męskiej kolekcji 'umore tragico' są autorstwa tego samego duetu, model - Ernest Siek, makijaż - Lukrecja. Ostatnie 4 fotografie - 'arma mulierum', ponownie fot. Asia i Tomek, modelka - Maria Karolina Kulesza, makijaż i włosy - Aleksandra Zalewska, bransoletki - Pola Zag.

10 komentarzy:

  1. wspaniała pierwsza czarna sukienka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale genialne! normalnie miazga!

    OdpowiedzUsuń
  3. To niesamowite jak zdolnych polskich projektantów zrodziła nasza ziemia!! ;) Ostatnio w Katowicach organizowałam pokaz mody One Night Fashion z udziałem 6 polskich projektantów, razem pomogliśmy spełnić marzenia chorych dziewczynek z fundacji Mm Marzenie. Mam zamiar napisać o każdym z nich po kolei i uświadomić czytelnikom, że warto zasięgnąć po kreacje wychodzącej z ręki polskiego projektanta, gdyż ceny czasami są na tyle atrakcyjne co porównywalne z sieciówką np zary.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się czyta i wpisuje do mojego modowego skorowidza - Natalia Siebuła:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Love those black heels!

    http://www.hsquaredfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad - nie wspominając o kolekcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, Natalia, Natalia - można by ją czytać i czytać. I nosić, i nosić:) Bardzo fajny post, Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. @isabeldrafts: Planuję jej zakup... w przyszłości ;)

    @kadik: Siebuła jest genialna,fakt.

    @anies: Wydaje mi się, że czytałam o tej akcji na blogu GlamStylist. Super, popieram takie projekty!

    @Knitted Republic: Natalię koniecznie trzeba tam wpisać. Na pewno jeszcze dużo o niej usłyszymy i to nie tylko moje zdanie... ostatnie publikacje też to sugerują (Elle Polska Moda, Art&Business) ;)

    @h² : I am afraid that those clothes are 1000 times better than those heels.

    @Glam: Cieszę się, że jest ciekawy, bo kolekcje, to wiadomo ;)

    @Jag: Dziękuję. I nosić i nosić, moja pierwsza sukienka od niej (i nie ostatnia!) czeka na premierę!

    OdpowiedzUsuń
  9. śledzę już od jakiegoś czasu, rzeczy Natalii.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Follow The Swallows: Może niedługo zobaczymy je na zdjęciach?:>

    OdpowiedzUsuń