6 marca 2013

Anna Pięta

Oryginalne nakrycia głowy i inne zabawne ozdoby, przyciągają moją uwagę już od dłuższego czasu. Szkoda, że na polskich ulicach jest ich tak mało - bardzo lubię te mniejsze i większe urozmaicenia stroju. Chociaż kiedy ostatnio pokazałam się publicznie w opasce z wielką kokardą, chyba zrozumiałam dlaczego są nieobecne (wydaje mi się, że Poznań nie jest jeszcze gotowy na takie atrakcje). Przyznaję, że sama nigdy nie przepadałam za ozdobami na własnej głowie, moje podejście zmieniło się od pierwszego spotkania. Z mistrzynią w tym fachu - Anią Piętą, a raczej z jej uroczym dziełem.
Pierwszą sztukę zdobyłam w konkursie BananaBlox (cały czas mam nadzieję, że ten blog jeszcze kiedyś wróci...) i do dziś pamiętam zachwyt, który towarzyszył odpakowaniu paczuszki. Rzeczy Ani mają w sobie dużo pozytywnej energii. Nic dziwnego, w końcu sama projektantka za cel stawia sobie jedno - sprawianie przyjemności. A bąblami we wszystkich kolorach tęczy, białymi, ślubnymi woalkami i skromnymi fascynatorami naprawdę potrafi to robić. Bo to ozdoby na każdą okazję, na każdą głowę. Bez względu na wiek, poczucie humoru i samopoczucie. Nie ma ograniczeń! Dla tych, którzy lubią szaleństwo są więc ogromne, kolorowe bąble, dla minimalistek - drobne opaski z filcu i perełek. Ale kreatywność Ani nie ma granic - kto widział ogromny stroik z kulek, na pewno mi uwierzy.
 
Na dodatek Ania ma też kilka innych talentów zamkniętych w jednej, zdolnej kobiecie. Dlatego z jej pracowni wyjść można między innymi z jedną z prostych sukienek Bomba, które stanowią tło idealne do szalonych nakryć głowy (ale ubrania to temat na oddzielny wpis), albo z perełką vintage. Jest też inicjatywa,  którą na pewno wszyscy znają, a którą bardzo podziwiam za dopracowanie i znakomitą selekcję - Ściegi, współtworzone wraz z Magdą Korcz. Do pracowni Ani Pięty można zajrzeć na blogu magda about town, autorka w kilku słowach bardzo zręcznie opisała jej klimat. I szeroką działalność właścicielki! Ale dla mnie Ania Pięta zawsze będzie synonimem cudownych nakryć głowy. Jak pisze o sobie sama projektantka, zarówno w wersji "kosmos na głowie, albo całkiem codziennej".
Zdjęcia w kolejności w poście: (1-3) fot. K Pictures, mod. Marta Nalazek i Karolina Zawadzka, MUA Basia Piecowska, (4) fot. K Pictures, mod. Malwina Ligęza/Hook, MUA Paulina Kurowiak. Zapraszam na fanpage i stronę Ani.

8 komentarzy:

  1. Świetne te ozdoby! Najbardziej podobają mi się dwie pierwsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, woalki to i moja słabość!

      Usuń
  2. Piękne! Tylko odwagi brakuje... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się przełamać. Chociaż przyznaję, że sama też zakładam tylko w środowiskach, które są przyzwyczajone do takich widoków ;)

      Usuń
  3. Szkoda, że u nas moda na nakrycia głowy jakoś nie może się przyjąć na nowo. Ciągle mamy opory w noszeniu toczków i kapeluszy. Sama się na tym łapię - podoba mi się, ale od razu pojawia się myśl "eee...będę wyglądać dziwnie...nikt w takich rzeczach nie chodzi"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - a przecież są takie piękne! I kapelusze, i toczki, i woalki, i fascynatory i te wszystkie inne rzeczy, których nie potrafię nazwać, a zachwycają. Ciężko zerwać z takim myśleniem, szczególnie, kiedy reakcje w Polsce nie należą do zbyt przychylnych (kilka dni temu miałam na głowie sporą kokardę i ludzie pokazywali mnie sobie palcami - poważnie... a wydawałoby się, że Poznań to spore i tolerancyjne już miasto). Ale może im więcej nosimy, tym lepiej się czujemy, bardziej oswajamy ludzi i likwidujemy to poczucie? Trzeba próbować!

      Usuń
  4. No właśnie, mam wrażenie, że u nas wszelkie ozdoby na głowę oprócz czapek są traktowane jak dziwactwo. Nawet latem słomianych kapeluszy brak, a co dopiero opaski z wielka kokardą czy toczki (wyjątkiem pewnie jest Macademian Girl ;))! Zgadzam się, że trzeba próbować i przyzwyczajać innych do kolorowych nakryć i dodatków - ja zaczęłabym od wiosennej czapki z woalką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, woalki to 100 albo i 200% kobiecości! Faktycznie nawet słomianych kapeluszy czy bardziej ozdobnych czapek nie ma na polskich ulicach,a jak już się pojawią - spotykają się z komentarzami...Oby jak najszybciej udało się wypędzić ten niemiły obraz!

      Usuń